Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
Autor Wiadomość
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 747
Dołączył: 2013
Post: #1
2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE




Georgia 26 maja 1864r.

Droga Kathy.

Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że już tak dawno nie pisałem, ale wiedz, że okoliczności, w których jestem nie pozwalają mi na chwilę wytchnienia, a tym bardziej nie dają mi okazji do spokojnego skreślenia kilku słów do Ciebie.
Ostatni list Twój dostałem miesiąc temu i przyznać muszę, że bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że wszyscy pozostajecie w zdrowiu. Smuci mnie tylko, że w tych ciężkich dla nas wszystkich czasach sprzedaż w sklepie Twojego Ojca zmalała i przez to nie możecie godnie żyć. Mam nadzieję, że już niedługo pokonamy secesjonistów i uchroniwszy Unię od rozpadu będziemy mogli w spokoju wrócić do domów cali i zdrowi.
Czasem mi się wydaje, że wojna trwa już tak długo, iż nie wiem, czy jestem jeszcze wśród żywych, czy też nie wiedząc kiedy wkroczyłem do świata umarłych, z którego nikomu z nas nie będzie dane wrócić. Wielu spośród tych, z którymi przemaszerowałem tyle mil w kurzu, słońcu, deszczu, błocie i walczyłem w tylu bitwach i potyczkach albo już nie ma, albo musieli opuścić nasze szeregi, gdyż rany, które odnieśli, nie pozwoliły im dalej walczyć. Mimo tego, wiem, że nie możemy się poddać i wrócić do domów nie skończywszy walki, która tyle nas kosztowała przelanej krwi. To jest cena za ocalenie Unii, za którą każdy z nas chce walczyć i oddać życie. Nie chciałbym byś roniła łzy i obawiała się o moje zdrowie, wiedz, że moi towarzysze, z którymi walczę w szeregu, jak i oficerowie chcą dać z siebie wszystko, by zakończyć rebelię panów z południa, którzy za nic mają ideały, za które walczyli nasi przodkowie.
Niemniej nie o tym miałem Ci pisać. Chcę Tobie oraz Naszym bliskim opisać te kilka ostatnich dni, które spędziłem w boju, a które mają Was przekonać, że nie wystrzelono jeszcze kuli, która byłaby przeznaczona dla mnie, i że nim to nastąpi wojna niechybnie się zakończy i wrócę do Was cały i zdrów.
Jak pewnie wiesz, armie pod wodzą generała Shermana, po zwycięskiej batalii pod Chattanoogą w Tennessee weszły w granice Georgie, ścigając Johnstona i jego rebeliantów. Pewnie ktoś w dowództwie pomyślał, że bez naszej, tj. sgt. Blue Savage, cpl. Yankesa, Old Savage, Walda, Zacka i mnie, obecności Atlanty zdobyć się nie da, dlatego tydzień temu dostaliśmy rozkaz wymarszu w okolice New Hope Church, by wzmocnić znajdujące się tam unijne oddziały.
Droga do Georgie koleją, wozami i pieszo zajęła nam prawie tydzień. Dotarłszy na miejsce do obozowiska, dano nam pół godziny na rozbicie swoich namiotów i przygotowanie się do wymarszu w kierunku wrogich stanowisk. Mimo zmęczenia trudami drogi szybko się uwinęliśmy i zabrawszy plecaki z najpotrzebniejszymi rzeczami stanęliśmy w szeregu, gotowi do kolejnego wymarszu w składzie nowego regimentu. Naszym dowódcą był major o imieniu Tom, którego nazwisko umknęło mej uwadze, choć widać było w jego oczach, że to człowiek, który nie posyła swoich żołnierzy na bezsensowną śmierć i który dba, by każdy z nich miał możliwość wrócić do swojej rodziny.
Niedługo znów byliśmy w drodze.

   

Okolice całkowicie były mi nieznane. Szliśmy dość długo polami, minęliśmy mały staw i wreszcie weszliśmy między drzewa w las,

   

a potem zeszliśmy w zalesiony wąwóz, na dnie którego płynął mały strumyk. Lecz nie dla okolicznej przyrody tu przymaszerowaliśmy, a dla konfederatów, których mieliśmy stąd wyprzeć. Pokonawszy przeciwległe zbocze wąwozu zarządzono pozostawienie niepotrzebnego sprzętu, który mógłby nam przeszkadzać w walce i nim wieczór nastał zostaliśmy poprowadzeni do ataku. Odciążeni, z nabitą bronią szliśmy pośród drzew gęstego lasu. Ciężko było utrzymać szyk, ale nie drzewa miały nam przysporzyć najwięcej kłopotów.

       

Zbliżywszy się do pozycji rebeliantów, okazało się, że nie próżnowali czekając na nasze przybycie i przygotowali umocnienia z drzew, które miały ich chronić przed naszym ostrzałem. Mimo naszego zapału i woli zwycięstwa nasz atak załamał się w ogniu wroga. Musieliśmy się wycofać, ale ta porażka tylko wzmocniła naszą chęć pokonania rebeliantów.
Przybywszy do miejsca gdzie pozostawiliśmy swoje plecaki oficerowie zarządzili budowę umocnień, które miały pomóc nam odeprzeć ewentualny atak wroga.

   

W między czasie na nasze pozycje między drzewami wprowadzono działo, które miało wesprzeć nas w nadchodzących walkach.

   

Prace przerwał zmierzch, który dla obydwu stron dał chwilę wytchnienia i odpoczynku.

   

Ranek nadszedł szybko. Koło piątej rano zarządzono pobudkę i od razu miało dojść do porannego ataku na pozycje konfederatów. Zbliżająca się walka szybko przegoniła z nas sen. W doskonałym porządku ruszyliśmy do przodu gotowi pokazać na co nas stać.

   

Niestety rebelianci byli przygotowani na taki obrót sprawy, więc zamiast śniadania dostaliśmy od nich dużą porcję rozgrzanego ołowiu. Szczęściem mnogość drzew ochroniła nas przed dużymi stratami. Cofnęliśmy się, a rebelianci wykorzystali ten moment do przeprowadzenia szybkiego kontrataku. Na szczęście przygotowane przez nas wczoraj wieczorem umocnienia były na tyle silne, że i oni nie dali rady ich sforsować z marszu, a gdy ich odpieraliśmy udało nam się wziąć czterech jeńców.
Te kilka godzin zmagań dobitnie pokazało, że rebelianci jak zawsze dadzą z siebie wszystko by obronić swoje pozycje, a my znów będziemy musieli swój wysiłek okupić przelaną krwią.
Oficerowie zarządzili rozbudowanie naszych umocnień. Do prac skierowano część żołnierzy, jak i jeńców.

   

Budowa trwała do dziesiątej rano, a po zakończeniu prac dowództwo zaplanowało kolejny atak. I znów wymaszerowaliśmy,

   

ale tym razem oficerowie, których honor został nadszarpnięty poranną porażką, nie mieli zamiaru tak łatwo się poddać. Niestety rebelianci nie mieli zamiaru łatwo dać się pobić i czynili co mogli, by odeprzeć nasze ataki. Ołów niczym deszcz zalewał nas i ich, ale to oni byli schowani za umocnieniami, a naszą jedyną ochroną były drzewa oraz nasza wola zwycięstwa. Atak od czoła. Od lewej flanki i od prawej, nieprzerwany ostrzał nie dały nam zwycięstwa. Już prawie wdarliśmy się do szańców przeciwnika, ale jakieś piekielne siły ich wspomogły i dopomogły im, by nas odeprzeć.
I znów zmuszeni byliśmy się cofnąć.
Tym razem zapowiadało się na dłuższą pauzę w walkach. Był czas na posiłek.

       

I na odpoczynek

       

   

Nam przypadł zaszczyt objęcia wysuniętej pozycji, którą mieliśmy bronić jak najdłużej się da, tak by dać czas pozostałej części regimentu na przygotowanie do obrony.

       

Wyczekiwanie na wroga dłużyło nam się niemiłosiernie,

       

   

a oczekiwanie na atak przerywaliśmy harcowaniem na przedpolu konfederackich umocnień.
       

Koło południa zostaliśmy zluzowani na odpoczynek, ale po niedługim odpoczynku powróciliśmy na swoje wcześniejsze pozycje.
Już sądziliśmy, że rebeliantom odeszła wola walki, kiedy wśród drzew rozległ się dźwięk werbli i wykrzykiwanych rozkazów. Długo nikogo nie było widać, ale nagle spośród drzewa wyszły zwarte szeregi wroga. Ostrzelaliśmy ich prawą flankę, ale mimo tego parli naprzód i zagrozili nam odcięciem od reszty naszego regimentu. To zmusiło nas do cofnięcia się na główną linię, gdzie zajęliśmy pozycję koło artylerii.
Walka rozgorzała na całej linii. Kto mógł ładował i strzelał ile miał sil w sobie. Do palby karabinowej dołączyła się artyleria, która raziła atakujących podwójnymi ładunkami kartaczy.

   

Huk, ogień i ołów leciał w kierunku konfederatów, a ci mimo wszystko parli do przodu, ku nam. Odgryzali się jak mogli, ale na nasze szczęście byliśmy schowani za wcześniej przygotowanymi umocnieniami.

       

   

Nagle skończyły mi się ładunki i musiałem dołożyć nowe do ładownicy, kiedy byłem zajęty ich przekładaniem, nie wiem kiedy rebelianci dotarli na wyciągnięcie ręki do naszych umocnień. Z tyłu za sobą usłyszałem krzyk majora „Odwrót!!!”. Kto mógł zerwał się do ucieczki. Tych co mieli mniej szczęścia dosięgły kule, inni zaczęli w popłochu uciekać. Nikt już nie dbał o uporządkowany odwrót, chcąc cało ujść z tej jatki. Dotarliśmy do potoku, który zwolnił naszą pogoń, to wykorzystali konfederaci, którzy ostrzelali uciekających. Mimo tego przebyliśmy potok i wbiegliśmy na przeciwległe zbocze gdzie przygotowaliśmy się na atak przeciwnika. Rebelianci niczym aniołowie śmierci ruszyli do ataku nie zważając na przeszkody, przebyli potok i dalej pognali w kierunku zbocza. Padła nasza salwa, która ich nie powstrzymała. Widziałem tych obszarpańców, którzy parli naprzód z okrzykiem na ustach. Panika wdarła się w nasze szeregi, kto mógł wybiegł za oficerami spośród drzew na polanę, gdzie sformowaliśmy dwuszereg. Gotowi do salwy czekaliśmy na rebeliantów.
Nagle pojawili się na skraju lasu, a my ich przywitaliśmy ogniem naszych karabinów. Ładowanie i strzał i znów to samo. Nawet nie wiem kiedy rebelianci się cofnęli i pozostawili nas na polanie, wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że bitwa dobiegła końca.
Teraz kiedy kreślę te słowa jest wieczór, a dookoła jest prawie cisza. Jestem zmęczony, a me lewe ramie jest obandażowane. Nie lękaj się miła, nic mi nie jest, to tylko draśnięcie, po którym lada dzień nie będzie śladu, ale rana na dumie naszego regimentu tak szybko nie zniknie. Dlatego musimy jak najszybciej otrząsnąć się z porażki i ruszyć do walki, by pokazać rebeliantom, że nasza walka o jedność Unii ma pierwszeństwo, przed ich walką o ochronę niewolnictwa.

   

Pozdrów proszę Swego Ojca i ucałuj naszego Syna. Wiedz proszę że zbliża się dzień, w którym stanę w drzwiach naszego domu i nic nas nie rozdzieli.
Napisz proszę co się dzieje w naszej osadzie, co słychać u naszej rodziny i czy nasz Syn już nauczył się pływać w stawie McGregorów.

Twój zawsze oddany Pete .
16-09-2014 07:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Old Savage Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 7
Dołączył: 2013
Post: #2
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
I doczekaliśmy się relacji Big Grin Gratuluję "pióra" autorowi Big Grin
22-09-2014 20:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #3
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
Świetna koncepcja relacji Big Grin I treść oczywiście też Big Grin
22-09-2014 21:04
Odpowiedz cytując ten post
Jurgen Offline
Administrator
58th NYSV

Liczba postów: 697
Dołączył: 2013
Post: #4
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
Brawo - wyrabiasz się literacko Smile
23-09-2014 07:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 747
Dołączył: 2013
Post: #5
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
Dziękuję za słowa uznaniaBig Grin, a koncepcja wpadła mi przypadkiemRolleyes
"Literacko" sobie folguję, licząc na przychylność potencjalnych czytelników Big Grin
23-09-2014 07:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
yankes62 Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 450
Dołączył: 2013
Post: #6
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
A nie mówiłem Tongue
Co tam "Potop" i inne takie. Big Grin
Toż samemu Grzegorzowi Swobodzie szczęka opadła jak to przeczytał Wink
Pete. Słowa uznania.
23-09-2014 23:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
McCiawell Offline
Forumowicz

Liczba postów: 21
Dołączył: 2013
Post: #7
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
Świetny tekst! Smile naprawdę! bardzo mi się spodobał. Mam nadzieję, że będą kolejne w podobnym stylu... Smile
23-09-2014 23:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 747
Dołączył: 2013
Post: #8
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
Jeszcze raz dziękuję za słowa uznaniaRolleyes.
Jak juz kiedyś wspominałem, jestem małomówny, za to folguję sobie palcyma Wink
24-09-2014 12:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #9
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
(24-09-2014 12:39 )Pete Gordon napisał(a):  ... Jak juz kiedyś wspominałem, jestem małomówny, za to folguję sobie palcyma Wink

Rozumiem, że małżonka to też docenia Wink
24-09-2014 13:47
Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 747
Dołączył: 2013
Post: #10
RE: List znaleziony w VALDIKOVIE - 2014.09.05-07
A to już Pani Małżonki trzeba pytać Blush
24-09-2014 15:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dawid Offline
14th Louisiana
14th Louisiana Infantry Regiment

Liczba postów: 23
Dołączył: 2013
Post: #11
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
Nareszcie znalazłem czas aby przeczytać.
Pete jak zawsze wysoki poziom pióra.
Teraz tym bardziej żałuję że się imprezy nałożyły.
10-10-2014 10:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 747
Dołączył: 2013
Post: #12
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
(10-10-2014 10:03 )Dawid napisał(a):  Nareszcie znalazłem czas aby przeczytać.
Pete jak zawsze wysoki poziom pióra.
Teraz tym bardziej żałuję że się imprezy nałożyły.

Dawid dzięki za słowa uznania i zapewniam Cię, że nie da się opisać w słowach tego, co można samemu przeżyćBig Grin, ale sądzę, że i Wy w Szwecji mieliście niezłą zabawęShy
10-10-2014 12:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dawid Offline
14th Louisiana
14th Louisiana Infantry Regiment

Liczba postów: 23
Dołączył: 2013
Post: #13
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
(10-10-2014 12:07 )Pete Gordon napisał(a):  ale sądzę, że i Wy w Szwecji mieliście niezłą zabawęShy

O tak, jak fundusze i wolny czas pozwolą to jadę za rok.
11-10-2014 15:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #14
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
A można wiedzieć jakie koszty wyszły na "łebka" ? Smile
11-10-2014 16:16
Odpowiedz cytując ten post
Dawid Offline
14th Louisiana
14th Louisiana Infantry Regiment

Liczba postów: 23
Dołączył: 2013
Post: #15
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
*Dojazd go Gdyni (nie pamiętam ile wyszło, ale to i tak każdy będzie miał inną kwotę)
*450zł na głowę - prom (zawiera się w tym cena kabiny w jednym kierunku, która jest obowiązkowa przy kursie nocnym)
* ok 75zł (150koron) wpisowe na imprezę

To tyle z kosztów których się nie ominie. My na miejscu kupiliśmy pół kilo prochu (tu mogę łatwo przekręcić, ale było 190 bądź 290 koron za kilo).

Jedzenie we własnym zakresie, można było wykupić posiłki, ale też już ceny nie pamiętam.

Opcjonalnie można próbować samolotem, np wizzair proponował z Warszawy za 30zł przelot, za to za bagaż krzyczą sobie dużo większe kwoty (z Krakowa były po 40zł), ale jak sprawdzałem ceny pociągów to już stwierdziłem że lepiej promem.
12-10-2014 23:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #16
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
Dzięki Dawidzie Smile
Rozumiem, że 450 zł za prom to łączny koszt w obie strony ?
13-10-2014 07:16
Odpowiedz cytując ten post
Dawid Offline
14th Louisiana
14th Louisiana Infantry Regiment

Liczba postów: 23
Dołączył: 2013
Post: #17
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
Tak, w obydwie.
teraz sprawdziłem najtańszą opcję z Gdyni (nasi szwedzcy przyjaciele wykorzystują port w Świnoujściu, nie wiem na ile jest to opłacalna trasa), gdyby wybrać dojazd i powrót za dnia to wychodzi 287zł na głowę, ale jak wiadomo nie zawsze można pracę i dojazd dopasować do kursów dziennych.
13-10-2014 10:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #18
RE: 2014.09.05-07 - List znaleziony w VALDIKOVIE
Zważywszy te koszty, to wyjazdy do Czech i Niemiec (niestety) wychodzą o połowę taniej. Analizując wahania ekonomiczne naszych (krajowych) uczestników Valdikova, to wnioskuję, że niewielu skusiłoby się na Szwecję.
13-10-2014 11:39
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  2014.10.3-5 Kalisz, drill&camp LRC Pete Gordon 5 10,548 28-10-2014 08:55
Ostatni post: Paul Yank
  2014-07-07 - 21 Raport z obrony Stolicy John Brown 3 7,505 23-09-2014 07:58
Ostatni post: Jurgen
  2014.07.25-27 Giżyn - Glendale 1862. Pete Gordon 3 7,612 22-08-2014 09:21
Ostatni post: Pete Gordon
  2014.06.06-08 Železné Pete Gordon 0 2,734 11-06-2014 23:25
Ostatni post: Pete Gordon
  2014.05.08-11 Bronówek Training Camp Blue Savage 1 7,089 17-05-2014 20:30
Ostatni post: Pete Gordon
  2014.04.04 Jarní výcvik v Kojatíně -relacja z imprezy Pete Gordon 2 5,495 13-04-2014 18:01
Ostatni post: Blue Savage
  2014.01.07 Lekcja historii w Publicznym Gimnazjum nr 3 w Wałbrzychu Pete Gordon 0 3,080 08-01-2014 21:45
Ostatni post: Pete Gordon

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Moje forum | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS