Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Autor Wiadomość
Jurgen Offline
Administrator
58th NYSV

Liczba postów: 697
Dołączył: 2013
Post: #1
Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Na podstawie pracy:
"The life of a Civil War soldier"
By John Heiser, Gettysburg National Military Park.

To nie trudy walki, ale monotonia życia wojskowego była tym, co tysiące młodych amerykanów zapamiętało najlepiej z czasów swojej służby podczas Wojny Secesyjnej. Służba wojskowa oznaczało wiele miesięcy z dala od domu i bliskich, długie godziny musztry, często niewystarczające racje żywności marne warunki schronienia, choroby, a wiele dni spędzonych marszu na zakurzonych drogach w upale, albo w deszczu.
Dla tych ludzi - cywili najtrudniejsze na początku było przyzwyczajenie się do rygorów i wymagań życia wojskowego. Większość z nich była rolnikami i robotnikami przez całe swoje życie i nie była nawykła do wykonywania rozkazów. Dyscyplina była pojęciem trudnym do zrozumienia, zarówno dla tych którzy nigdy w wojsku nie służyli, ale też i dla tych którzy byli członkami stanowych milicji gdzie również nie kładziono często nacisku na musztrę.
Uciążliwe były też codzienne obowiązki, począwszy od zebrania opału do gotowania, poprzez utrzymywanie oporządzenia w dobrym stanie, a skończywszy na wartach, które ciągnęły się długimi godzinami niezależnie od pogody czy pory dnia. Urlopy były trudne do zdobycia i niewielu ludzi kiedykolwiek miało okazję odwiedzić dom podczas służby wojskowej.

Typowym domem żołnierza w obozie był prostokątny kawałek płótna łączony na guziki do drugiego, tworzący mały namiot dla dwóch ludzi zwany "dog tent". Po raz pierwszy wprowadzony w 1862 roku, a potoczna nazwa wzięła się podobno stąd, że jak twierdzili żołnierze - pod tej wielkości namiotem można było schować tylko psa.
Natomiast miał jedną zaletę - można go było łatwo rozbić posługując się do tego celu karabinem wbitym bagnetem w ziemię lub wiążąc go do przydrożnego płotu.

Obozy armii były wielkimi, tętniącymi życiem miatami białych namiotów, przesłoniętymi dymami z licznych ognisk. Były one uważane, niezależnie od wielkości za "tymczasowe" aż do sezonu zimowego, kiedy żołnierze zaczynali budować szałasy, ziemianki i inne pewniejsze schronienia wykonane z bali drewnianych, często na kamiennej lub ceglanej podmurówce. Szczeliny wypełniano po prostu błotem i mchem. W ziemiance obowiązkowo znajdował się piec. Dach robiono z płótna lub desek. Żołnierze często nazywali ich zimowe domy nazwami znanych hoteli, jak "Wiltshire Hotel" lub "Madigan w Oyster House."

   
Przykładowe wnętrze kwatery zimowej

Codzienne życie żołnierza zaczynało się z chwilą pobudki ogłaszanej w obozie werblami o godzinie piątej rano (w zimie o szóstej). Po porannym apelu i śniadaniu rozpoczynały się zajęcia z musztry. Zajęcia dzieliły się zwykle na godzinną musztrę indywidualną i w kompanii, a później kolejną godzinną całym regimentem przy udziale werbli. Później był czas na obiad oraz zajęcia indywidualne, takie jak konserwacja sprzętu, naprawy mundurów, etc. Po południu kolejne dwie godziny musztry, kolacja i czas wolny. Oczywiście do obowiązków należało też trzymanie warty, która odbywała się w dwugodzinnych zmianach.

Możliwości spędzania czasu wolnego były ograniczone, i większość żołnierzy spędzała go na pisaniu listów do domu oraz pamiętników. Żołnierze byli bardzo płodnymi pisarzami i czynili to przy każdej okazji o czym świadczy ogromna ilość zachowanych pamiętników i listów. To był jedyny sposób, żeby komunikować się z bliskimi i informować bliskich o swoim zdrowiu i miejscu pobytu. Oszczędni żołnierzy wysłali do domu również swój żołd. Przybycie poczty do obozu było powodem do świętowania. Szczęśliwcy żołnierze, którzy otrzymali listy z domu często ponownie przeczytali je wiele razy. Oprócz listów dostawali też paczki z domu. Przesyłano w ten sposób domowe wypieki, nowe skarpetki i koszule, bieliznę, a często mydło, ręczniki, szczoteczki do zębów i grzebienie.
Żołnierze Unii często spędzali swój wolny czas w obozowych sklepach, gdzie mogli nabyć przybory toaletowe, owoce w puszkach, noże kieszonkowe, i inne dodatkowe elementy, ale zazwyczaj po wygórowanych cenach.

Czas wolny spędzano również grając w karty, czytając, rzucając podkowy lub uprawiając sporty zespołowe, takie jak raczkujący wtedy baseball - gra, która szybko zyskała przychylność wśród żołnierzy Unii. Broszury z regułami były szeroko rozpowszechniane i gra szybko stała się jednym z ulubionych zajęć. Żołnierze grali czasem też w grę podobną do piłki nożnej, która niestety bardziej przypominała bójkę niż to co oglądamy dzisiaj, a często kończyło się to połamanymi nosami i złamanymi kończynami.

Święta były obchodzone w obozie hucznie, z paradami, wyścigami konnymi, muzyką, walkami bokserskimi i innymi zawodami.
Pomimo zakazów, wielu żołnierzy utrzymywało w obozie zwierzęta w tym psy, koty, wiewiórki, szopy, i inne. Jeden z regimentów z Wisconsin posiadał jako maskotkę orła. Bardzo ważna w codziennym życiu żołnierza była religia. Wielu ludzi uczestniczyło w nabożeństwach regularnie. Armia posiadała własnych etatowych kapelanów.

Dyscyplina w wojsku była bardzo surowa. Naczelny provost armii był odpowiedzialny za egzekwowanie przepisów wojskowych, ale już dowódca regimentu miał prawo do nakładania kar za drobne wykroczenia, takich jak kopanie latryny, rąbanie drewna, lub dodatkowych godzin na służbie.
Niesubordynacja, złodziejstwo, tchórzostwo, lub inne podobne przestępstwa były karane dotkliwiej. Od stania na beczce, z kartką opisującą wykroczenie po związanie i zakneblowanie. Dezercja, szpiegostwo, zdrada, morderstwo, lub zamach na życie oficera były najpoważniejszymi przestępstwami, których sprawca mógł być skazany na więzienie wojskowe lub rozstrzelanie przez pluton egzekucyjny. Zbrodnie popełnione na ludności cywilnej były również karane przez wojsko i w tym przypadku karą mogło być publiczne powieszenie.
21-07-2015 23:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Paul Yank Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 169
Dołączył: 2013
Post: #2
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Do listy uroków obozowego życia dodajmy z reguły fatalny po pewnym czasie stan sanitarny obozów, wynikające z tego choroby oraz stan ówczesnej medycyny. Chociaż w armiach Unii szpitale polowe i stałe były raczej dobrze zaopatrzone, wyekwipowane i obsadzone wystarczającą liczba wykwalifikowanego personelu. Południowcy mieli gorzej.
A co do zabaw to utkwił mi w pamięci opis obchodów Dnia Świętego Patryka w 1862 r. w Armii Potomaku. Irlandzka Brygada zorganizowała je naprawdę hucznie. Większość gości nie była w stanie wyjść z nich o własnych siłach (o gospodarzach nie wspominając), a największą atrakcja były wyścigi konne, które kosztowały życie jednego jeźdźca (kilkunastu zostało rannych) i wielu koni.
22-07-2015 08:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #3
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.

Zbezczeszczone Warzywa: o trudach jedzenia w czasie wojny secesyjnej.


   

Kiedy myślisz o żywności wojskowej, słowo "smaczne" często nie przychodzi Ci do głowy. To jest szczególnie prawdziwe, kiedy odniesiemy się do żołnierskich racji wydawanych w trakcie pobytu w obozach, jak i tych, które były spożywane w trakcie marszy i bitew, gdzie codziennością był po prostu funt słoniny i kilka uncji cukru!

Jedną z najbardziej uderzających różnic w sposobie karmienia żołnierzy Wojny Secesyjnej, a tym co znamy dziś jest to, iż wówczas jedzono to co samemu się przygotowało. Zamiast scentralizowanej kuchni ze specjalnie oddelegowaną obsługą kucharską, każdy żołnierz otrzymywał swoje racje nieprzetworzonego mięsa, mąki i innych specjałów. Obowiązkiem każdego żołnierza było przygotowywać własne jedzenie tak jak chce. Oczywiście w czasach, kiedy to w warunkach „cywilnych” gospodynie domowe przygotowywały większość posiłków w domu, nie każdy żołnierz w obozie potrafił przygotować coś jadalnego, z otrzymanej garstki mączki kukurydzianej i płata solonej wieprzowiny, dlatego by ułatwić sobie życie żołnierze jedli w grupach, a najbardziej utalentowany kulinarnie spośród nich, przygotowywał posiłki dla siebie i swoich towarzyszy broni.

   

Zawartość posiłków zmieniała się w zależności od pory roku i miejsca, w którym został on spożywany. Podczas pobytu w obozie, z dala od pola bitwy wydawano racje złożone z mięsa (w postaci boczku, słoniny lub wołowiny), mąki, cukru i kawy, a także suszonej fasoli, octu, melasy, ziemniaków i papryki. Suszone owoce i warzywa były traktowane jako wielkie smakołyki i spożywano je sporadycznie, co było częstą przyczyną niedożywienia, efektem czego szkorbut siał spustoszenie w szeregach obydwu walczących stron.

W marszu i na polu bitwy rzeczywistość była jeszcze bardziej ponura. Najczęściej żołnierzom wydawano racje, które miały im starczyć na trzy dni, a składały się one przeważnie z 16-20 uncji solonego mięsa, około 20 uncji chleba oraz cukru i kawy. Często wykorzystywanym substytutem chleba były suchary „hardtack”.


.jpg  hardtackblackbkg3[1].jpg (Rozmiar: 35.4 KB / Pobrań: 156)

Wykonane z mąki i wody, pieczone suchary miały tą „zaletę”, iż ich data przydatności do spożycia była nieograniczona, no chyba, że dostały się do nich ryjkowce lub inne insekty. Hardtack był jadalny na „surowo” jako chrupiąca przekąska, ale żołnierze byli zaradni i woleli je jeść po pokruszeniu i wrzuceniu do zupy, jako zagęszczacz lub smażone na tłuszczu wieprzowym, tworząc swego rodzaju grzanki znane, jako "skillygalee".
Mięsem, które otrzymywali zazwyczaj żołnierze, była wołowina. Wołowy półprodukt był ze względy na możliwości przechowywania bardzo mocno solony, tak że przed przygotowaniem posiłku należało go moczyć całą noc np. w strumieniu.

Najbardziej nielubianymi elementami posiłków były wydawane żołnierzom obu walczących armii małe kostki suszonych marchwi, cebuli i selera. Kostki suszonych warzyw miały zapewnić niezawodne i przenośne źródło błonnika i witamin.
Niestety ten element menu nie przypadł żołnierzom do gustu i był przez nich uznawany jedynie, jako coś trochę lepszego od pokarmu dla ptaków, a w żołnierskim żargonie określano go jako: " „zbezczeszczone warzywa".


------------------------------------------------------------------------------
Źródło: http://www.history.com/news/hungry-histo...war-eating
17-09-2015 11:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #4
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Żołd żołnierza w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej

Armia Unii

Szeregowcom Unii płacono 13$ miesięcznie, aż do czasu podwyższenia stawki żołdu w dniu 20 czerwca 1864r. do kwoty16 $.
W piechocie i artylerii żołd oficerów wynosił na początku wojny odpowiednio dla: pułkowników 212$, podpułkowników 181$; majorów 169$; kapitanów 115,50$; poruczników i podporuczników 105,50$.
Oficerowie liniowi i sztabowi otrzymywali dodatek, który średnio wynosił około 15$.
Generałowie jedno, dwu i trzy gwiazdkowi otrzymywali odpowiednio żołd w wysokości 315$, 457$, 758$.

   

Armia Konfederacji

Struktura wypłacanego żołdu w armii Konfederacji wzorowana była na tej obowiązującej w przedwojennej armii Unii.
Szeregowcom nadal wypłacano żołd w kwocie wynoszącej 11$ za miesiąc, aż do czerwca 1864r., gdy żołd wszystkich szeregowych żołnierzy został podniesiony o 7$ miesięcznie.
Żołd konfederackich oficerów były średnio o kilka dolarów niższy niż w przypadku ich odpowiedników armii w Unii.
Na przykład generał brygady otrzymywał żołd w wysokości 301$ zamiast 315 $ miesięcznie; Pułkownicy piechoty otrzymywali 195$, a ci z artylerii, kawalerii i jednostek inżynieryjskich po 210$.
Choć inflacja panująca na terenach Konfederacji zmniejszała rzeczywistą wartość wypłacanego żołdu fakt ten był nieco równoważony przez bardziej liberalną politykę awansowania.
Jeśli chodzi o wynagrodzenia podoficerów, kiedy południowy szeregowcy otrzymywał 11$ na miesiąc, kapralom wypłacano 13$, sierżantom $ 17, a first sergeant'om $ 20, natomiast sierżanci z jednostek inżynierskich otrzymywali po 34$.
Podobne różnice w żołdzie pomiędzy szeregowymi żołnierzami a podoficerami istniały w armii Unii.

   

W armii Unii żołd żołnierzom przebywającym w polu miał być wypłacany co dwa miesiące. W rzeczywistości płatności były realizowane w odbiegających od zalecanych terminach i często odbywały się raz na cztery miesiące, były również przypadki gdzie wypłaty żołdu następowały co sześć i osiem miesięcy.
Niemniej żołnierze Unii mogli być zadowoleni ze swojego żołdu, gdyż płatność w armii konfederatów były jeszcze mniej regularne.



--------------------------------------------------------
Źródło: http://civilwarhome.com/Pay.html
17-09-2015 12:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #5
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Nadawanie stopni oficerskich „brevet” w wojnie secesyjnej.


Brevet – z franc. patent;


   

Zwyczaj nadawania w armii amerykańskiej stopni oficerskich tzw. „brevet” został zapożyczony z armii brytyjskiej, już podczas amerykańskiej wojny o niepodległość.

Kongres, w drodze rozporządzenia, określał podstawy do przyznawania rangi oficerskiej „brevet”, a następnie przekazywał takie sprawy do rozpoznania Senatowi, który w oparciu o rekomendacje Prezydenta mógł przyjąć lub odrzucić dany wniosek.

W okresowo publikowanych wojskowych obwieszczeniach wojskowych ogłaszano listę oficerów, którym przyznano wyższe stopnie „brevet”, m.in. z uwagi na wypełnianie przez oficera specjalnych zadań z polecenia administracji prezydenckiej lub w sytuacji, gdy dany oficer był odkomenderowany do pełnienia obowiązków np. w sądzie wojennym.

W tych przypadkach oficerowie zazwyczaj otrzymali wynagrodzenie w oparciu o ich rangę „brevet”.

   

Na początku 1861 roku kilku ostatnich absolwentów Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point otrzymało promocję na „brevet” podporuczników, ponieważ w regularnej armii nie było wystarczająco dużo wolnych miejsc pracy, aby dać im „pełny” awans oficerski na podporuczników.

Wielu oficerów otrzymywało awanse „brevet” wyższe niż wskazywała na to ich oficjalna ranga. Takie sytuacje miały miejsce szczególnie w przypadku, gdy władze wojskowe lub cywilne chciały docenić i podkreślić nadzwyczajne zasługi w walce lub aby oficer mógł wypełniać szczególne zadania np. w sztabie.

W trakcie trwania wojny secesyjnej w armii Unii przyznano wiele awansów „brevet” ochotnikom i zwykłym żołnierzom, co miało być dla nich zachętą do wytrwałej służby i poświęcenia. Przykładem tego może być szeregowy Frederick W. Stowe, który dostał awans do rangi „brevet” podporucznika.

W trakcie trwania wojny secesyjnej około 1 700 oficerów Unii służyło posiadając rangę „brevet” brygadiera lub generała majora.


.jpg  th2.jpg (Rozmiar: 10.25 KB / Pobrań: 103)

Przyznawanie wielu promocji na stopnie oficerskie „brevet” często prowadziło do kuriozalnych sytuacji, takich jak w przypadku George'a Custer'a, który oprócz tego, że posiadał rangę generała majora ochotników, posiadał również stopień podpułkownika regularnej armii. Gdy zginął w 1876 roku w bitwie pod Little Big Horn, pośmiertnie awansowano go jednocześnie do stopnia „brevet” generała majora ochotników, jak i generała majora w regularnej armii.

   

Promowanie na stopnie oficerskie „brevet” było przewidziane w wojskowym prawodawstwie Skonfederowanych Stanów, ale dowody wskazują na to, iż nie praktykowano takich awansów.

Wiele awansów „brevet” wydawano oficerom regularnej armii, jeszcze po zakończeniu wojny secesyjnej, a niektóre zostały przyznane nawet po wojnie amerykańsko-hiszpańskiej.

Ostatnią promocję na stopień oficerski „brevet” otrzymał w 1918r. Tasker H. Bliss.

   


.jpg  thQ1S3LCZV.jpg (Rozmiar: 11.19 KB / Pobrań: 103)

   

---------------------------
Źródło: "Historical Times Encyclopedia of the Civil War" Edited by Patricia L. Faust
http://civilwarhome.com/brevetrank.html
25-09-2015 14:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #6
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Rozrywka w obozie


Najlepszy czas na chwilę wytchnienia od codziennych obowiązków przychodził wieczorem, kiedy wszystko zostało już zrobione. Latem dodatkową pociechą było późno zachodzące słońce, a jesienią i zimą rozrywek szukano przy ognisku, wokół którego zbierali się żołnierze i często siedzieli do późnych godzin nocnych.
Pisali wielkie ilości listów, których dosłownie było miliony, a do tego dochodziły dziesiątki tysięcy pamiętników. Nawet analfabeci mogli zabić wolny czas dyktując listy do domu towarzyszom, którzy byli biegli w pisaniu i czytaniu. Ci, którzy potrafili czytać mieli dodatkowe zajęcie, gdyż mogli na głos czytać swym towarzyszom gazety, tanie powieści, Biblię, traktaty polityczne, a czasem nawet gazety obozowe przygotowywane i drukowane przez innych żołnierzy.

       

W każdym oddziale zawsze był co najmniej jeden żołnierz, który potrafił brzdąkać na gitarze lub banjo, albo umiał grać na skrzypcach, wówczas muzyka mogła rozchodzić się echem po całym obozie co noc. Nawet jeśli nie były to wykonania najwyższych lotów, to ich brzmienie podnosiło na duchu jej słuchaczy.
Kilka regimentów miało małe zespoły muzyczne, które organizowały przedstawienia, często wzbogacane przez występy aktorów amatorów, a jedna z konfederackich brygad z kentucky miała nawet stowarzyszenie dyskusyjne.
Wiele piosenek cieszyło się popularnością zarówno wśród żołnierzy Północy, jak i Południa, ale prym wśród nich wiodła piosenka o tęsknocie do powrotu do domu, tj. "Home, sweet home".
Reszta wolnego, żołnierskiego czasu wypełniana była wszelkiego rodzaju zabawami. W zimie, świeży śnieg zachęcał do bitew na śnieżki, które czasem przybierały imponujących rozmiarów, jak ta w Armii Tennessee w marcu 1864 roku, kiedy to całe dywizje walczyły ze sobą, z braniem jeńców włącznie, a wszystko w imię zabawy.

       

Organizowano również wszelkiego rodzaju wyścigi, w trakcie których żołnierze mogli w zakładach postawić swoje pieniądze otrzymane w ramach żołdu, począwszy od wyścigów karaluchów po rozgrzanych płytach, do żołnierzy jadących na świniach lub w taczkach włącznie.
Oczywiście codziennością była gra w baseball lub w kręgle, do których używano kul armatnich oraz w różne odmiany krykieta.

       

Wszystkim tym, którzy nie chcieli skorzystać z bardziej „wyszukanych” form rozrywki pozostawała rozmowa pod gołym, rozgwieżdżonym niebem, z fajeczką w dłoni przy ognisku, nad którym gotowała się w kotle aromatyczna kawa. Wspominanie minionych bitew i potyczek, tego co się w trakcie nich zrobiło i tego co się zrobi z przeciwnikiem, Rebem lub Yankesem, w przypadku kolejnego spotkania na polu bitwy.

   

Nade wszystko wolny czas pozwalał zawiązywać przyjaźnie, trwające później wiele powojennych lat, ponieważ powstały one wśród ludzi, którzy spędzili swoją młodość i poświęcili swe życie na polach bitew Północy i Południa.

   

--------------------------------------------------------------------
Źródło: "The Soldiers of the Civil War," by William C. Davis

http://civilwarhome.com/entertainment.html
28-09-2015 13:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Jurgen Offline
Administrator
58th NYSV

Liczba postów: 697
Dołączył: 2013
Post: #7
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Tylko pułki poprawiłbym na regimenty a reszta - 100% kozak.
06-10-2015 09:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #8
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
(06-10-2015 09:47 )Jurgen napisał(a):  Tylko pułki poprawiłbym na regimenty a reszta - 100% kozak.

Mówisz i masz Big Grin
06-10-2015 11:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #9
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Podobno armie nie na nogach chodzą, a na brzuchach.
Co by nie było żaden oddział daleko nie zajdzie i długo nie powojuje, jeśli marsza będą grały kiszki, a nie orkiestra regimentowa.
W marszu żołnierze musieli się zadowolić tym co mieli przy sobie, a często to były nadziewane świeżym, ruchliwym białkiem hardtacki.
    Szczegóły o tym żołnierskim "przysmaku" wyżej

Sytuacja zmieniała się, gdy armie liżąc rany po niedawnych potyczkach rozbijały wielkie obozowiska, co miało dać chwilę odpoczynku żołnierzom, ale przede wszystkim dawało dowództwu możliwość uzupełnienia przetrzebionych szeregów nowym narybkiem.
Nim nadszedł rozkaz wymarszu, zwiastujący trudy pieszej wędrówki oraz krwawej rozgrywki z przeciwnikiem, wielu żołnierzy szukało pociechy w misce ciepłej, czasem nawet zjadliwej strawy.
Przygotowanie posiłków dla większej ilości głodnych ochotników wymagało czegoś więcej niż zapewniający indywidualną porcję strawy mały mucket.

Na scenę wchodzi KOCIOŁ!

Nie było ważne z czego jest ten cud natury, który swą zawartością pocieszał głodnych, ważne było by nigdy nie był pusty kiedy przyszedł czas posiłku oraz by to co się w nim znalazło przypominało choć trochę tę strawę, którą jeszcze niedawno można było zjeść w swych rodzinnych stronach.

       

.jpg  3. thFS7E8381.jpg (Rozmiar: 6.32 KB / Pobrań: 55)
.jpg  4. thXDWCL8BM.jpg (Rozmiar: 10.35 KB / Pobrań: 55)

       
Na zdjęciach powyżej kotły nie grają pierwszych skrzypiec, ale spostrzegawcze oko dojrzy ich obecność.

       
Tu kociołki i kotły pokazują na co je stać.

   
Gdy głód został przepędzony, a między zębami pozostały jeszcze resztki posiłku, kotły jakby zapomniane schodzą ze sceny.

   
Gdzieś w Marylandzie kotły też walają się na ziemi po spełnieniu swego zadania

A tu już kocioł-rekonstruktor, próbujący ukazać dawną chwałę swych XIX-wiecznych poprzedników.
   
24-06-2017 00:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #10
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Iście sienkiewiczowski opis zwykłego kociołka Smile
24-06-2017 19:30
Odpowiedz cytując ten post
yankes62 Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 450
Dołączył: 2013
Post: #11
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Jam ci tego Pete na własnej piersi wyhodował.Big Grin
A tak po prawdzie to szacun za to co robi Rolleyes
24-06-2017 21:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Rem Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 71
Dołączył: 2017
Post: #12
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Wszystko ładnie pięknie ,ale to co napisał przeczyta maksymalnie 5 osób.Forum albo ma wyłączone indeksowanie strony przez roboty albo posiada błędy.
znalezienie nas bez wpisania nazwy strony jest niemożliwe.A jaki laik zainteresowany wojną secesyjną od razu w google wpisze 58.th.Kto był tak mądry i taką nazwę strony wymyślił?
25-06-2017 09:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Joe Ana Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 19
Dołączył: 2016
Post: #13
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Mnie sie akurat 58th podoba. Latwe i krotkie. I latwo podac znajomemu.
02-07-2017 18:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Rem Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 71
Dołączył: 2017
Post: #14
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Trafiłaś w sedno sprawy.Nadaje się tylko po to by podać komuś gotowy link.
Niestety internet nie na tym polega.Brakuje słów kluczowych.Mnie niestety nic słowo 58;th by nie powiedziało o czym jest ta strona ( a może to reklama mydła) i pewnie tak samo laik mający ochotę na zabawę z nami na taką stronę może nie kliknąć
Strona jest słabo pozycjonowana na google.Osoba która cie nie zna będzie miała problem by nas odszukać .Jeżeli już znajdzie to szarych ,ale na pewno nie niebieskich.
Nie wspomnę że nawet jak znajdzie naszą stronę( bo jak się trochę poszuka to się znajdzie) ,nic nie napisze bo sam czekałem pól roku na taka możliwość .U Szarych to do dzisiaj nie wiem jak się na ich stronie zarejestrować.Nie wiem strasznie hermetyczne środowisko w czasach gdzie internet to największa siła komunikacji.
03-07-2017 08:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #15
RE: Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej.
Rem, znasz się na internecie, więc pewno wiesz co to OFF-TOPIC. Jeśli chcesz poruszaćdylematy techniczne, użyj do tego "Forum wewnętrzne 58th NYSV" lub "Sprawy techniczne forum" Smile
Ten wątek ma wyraźny temat do poruszania czyli " Życie żołnierza podczas Wojny Secesyjnej". Zatem po Twoim zapoznaniu się z moim postem, jako moderator uporządkuję nieco ten wątek Big Grin
03-07-2017 21:12
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Moje forum | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS