Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Marks i Engels o ACW
Autor Wiadomość
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #1
Marks i Engels o ACW
W ostatnim czasie wpadło mi w ręce wydawnictwo z lat 70-tych XX wieku, w którym opublikowane zostały listy panów Karola Marksa i Fryderyka Engelsa pisane w latach 1860-1864.
Jeszcze nie zagłębiłem się w ich treść, ale po pobieżnym przejrzeniu kilku z nich objawia się ciekawy pogląd ówcześnie żyjących aktywistów politycznych z Europy, na to co się dzieje w Stanach Zjednoczonych odnośnie secesji stanów południowych i samych walk pomiędzy zwaśnionymi stronami.
Pomimo tego, iż ich sympatie polityczne lokują się na północy, to w swych listach mocno krytykują działania militarne dowództwa unijnego oraz jego rozpolitykowanie.
Ot, taka ciekawostka na koniec rokuBig Grin


.jpg  thumb_marx-engels.podgląd%20do%20artykułów[1].jpg (Rozmiar: 12.79 KB / Pobrań: 113)
30-12-2015 11:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #2
RE: Marks i Engels o ACW
Wspomniani panowie nieco się zapędzali w swoich poglądach, więc wolałbym poznać opinie braci Marx na temat ACW Big Grin
30-12-2015 22:07
Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #3
RE: Marks i Engels o ACW
Nie wiem, czy bracia Marx mieli na ten temat jakąś opinię, niemniej opinia Tych dwóch panów jest opinią "ówcześnie żyjących", z którą można się zapoznać i przy okazji zweryfikować z tym co my już o tym wiemy, patrząc z perspektywy wielu, wielu lat Big Grin.
Nie wnikam w ich "inne kapitalne" opinie Cool , bo w treści listów takowe też się pojawiają, a są nawet opisane tak przyziemne kwestie, jak te, że ktoś komuś winien jest 5 funtów, że ktoś jest "świnią" bo kogoś zadenuncjował policji oraz i te, że ktoś był chory, ale już wyzdrowiał.
Ot, samo życie.Wink

PS.
Możliwe, że co bardziej ciekawe wątki z w/w listów przytoczę na forum.
31-12-2015 08:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #4
RE: Marks i Engels o ACW

.jpg  images.jpg (Rozmiar: 7.36 KB / Pobrań: 95)

Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 12 czerwca 1861r.

Drogi Murzynie!(1)

Nie zbieram niestety gazet na temat wojny w Ameryce, a ponadto wielu miejscowości nie można znaleźć na mapie. Istota sprawy jest następująca:
Południe zbroiło się po cichu już od lat, a zwłaszcza od czasu burzliwych wyborów prezydenckich, wskutek zdrady ministrów Buchanana otrzymało jeszcze w ostatniej chwili pieniądze i broń en masse. Do 4 marca Północ była więc zupełnie sparaliżowana. Do upadku Sumteru Linc[oln] również nie zdziałał lub nie mógł nic zdziałać prócz tego, że bardziej skoncentrował i postawił w stan gotowości garść wojsk liniowych (łącznie 18 000 żołnierzy, głównie rozproszonych na Zachodzie przeciw Indianom). Teraz wreszcie, po napadzie na Sumter, na Północy zapanowało poruszenie dość silne, by uciszyć wszelkie ataki opozycji i tym samym umożliwić energiczną akcję wojskową. Powołano 75 000 żołnierzy, którzy dziś są już zapewne wcieleni do szeregów, ale zgłosiło się chyba dziesięć razy tyle, tak że możliwe, iż w stanie gotowości znajduje się już do 100 000 ludzi, choć oczywiście daleko jeszcze do koncentracji. Z dnia na dzień oczekuje się następnego zaciągu Lincolna, a czasu trzeba będzie mniej, ponieważ teraz wszystko jest lepiej przygotowane. 75 000 ludzi, czy raczej ta ich część, która stoi w okolicy Waszyngtonu, nad Ohio naprzeciw Kentucky i w St. Louis (Mis[souri]) (a zatem nie licząc rezerw w Ohio i w Pensylwanii), wystarczyło na razie dla przywrócenia równowagi pomiędzy siłami Północy i Południa na linii Potomaku i chwilowo nawet umożliwiło ofensywę Północy na krótki dystans.
Pierwszym celem zarówno Południa jak i Północy był Waszyngton. Ofensywa Południa w tym kierunku była i wiele za słaba; główne siły po osiągnięciu Richmondu nie były już, zdaje się, dość silne, aby uderzyć we właściwym czasie. Jedyną rzeczą, której dokonano, było wysłanie lotnej kolumny do Harpers Ferry nad Potomakiem, powyżej Waszyngtonu. Ta pozycja znakomicie nadaje się do podjęcia ofensywy przeciw Północy(Maryland i Pensylwania), leży u ujścia Shenandoah, sporej rzeki, do Potomaku, z punktu widzenia taktyki jest bardzo silna i całkowicie panuje nad obu rzekami. Zdaje się, że rząd, przewidujący przyszłą secesję i sprzyjający jej, nie bezcelowo ulokował tam arsenał federalny. Obsadzenie Harpers Ferry łamie w czułym miejscu panowanie wojsk Unii nad linią Potomaku, a w razie gdyby wojska południowców posunęły się dużymi siłami aż do tej linii, zapewni im to natychmiast całkowite panowanie nad obu brzegami.
Od utrzymania Waszyngtonu przez Północ zależał los Marylandu i Delaware; odcięte od Południa, obsadzone przez wojska Unii, przypadły od razu Unii. To drugi sukces Północy.
Odbicie Missouri przez Niemców z St. Louis był trzecim sukcesem, i to ogromnej wagi, bo posiadanie St. Louis odcina Missisipi. W jakiej mierze neutralność Kentucky sprzyja Północy lub Południowi, będzie zapewne zależało od okoliczności i biegu wydarzeń. W każdym razie ogranicza ona chwilowo teren działań wojennych do bardziej na zachód położonych rejonów.
Rezultat. Po wszystkich zatem przygotowaniach Południa, nie osiągnęło ono nic ponadto, że Północ, po 1-miesięcznym zaledwie przygotowaniu, już zabrała mu stolicę kraju i trzy stany niewolnicze, a czwarty nie odważa się na secesję; że nad Potomakiem ofensywa południowców utknęła i że Północ już wysunęła się poza tę rzekę nie napotykając, jak dotąd, oporu. Na każdego żołnierza, którego Południe jeszcze może wystawić, Północ wystawi trzech do czterech. Stany secesyjne mają ca 7 ½ miliona mieszkańców, w tym 3 miliony niewolników; co najmniej 1 milion białych trzeba odliczyć ze względu na nadzorowanie niewolników, tak że zostaje zaledwie 2 ½ miliona jako masa ludności będąca do dyspozycji na potrzeby wojny. Jeśli powołanych z tego będzie 10% - maksimum jakiejkolwiek mobilizacji obronnej - da to najwyżej 250 000 żołnierzy. Tak wielu nie da się jednak na pewno zebrać. Szwajcaria z mniej więcej taką samą ludnością – nieco ponad 2 miliony – ma ca 160 000 milicji na papierze. Natomiast Północ, licząc tylko stany wolne, ma prawie 20 milionów, w całości do dyspozycji, z wyjątkiem może Kalifornii, Utah i terytoriów na najdalszym Zachodzie. Powiedzmy, 17 milionów ludności do dyspozycji, i weźmy z tego nie 10% lecz tylko jedną trzecią – 3 ⅓ % - jako nadającą się do prowadzenia wojny ofensywnej, to będziemy mieli ponad 500 000 żołnierzy, a więc siłę więcej niż wystarczającą do zdławienia Południa nawet przy najwyższym z jego strony wysiłku. Co się tyczy relatywnej wartości żołnierza, to nie ulega wątpliwości, że ludzie Północy znacznie przewyższają południowców i fizycznie, i moralnie. Zawadiactwo południowca w dużej mierze idzie w parze z tchórzliwym upodobaniem do skrytobójstwa. Wszyscy chodzą z bronią, ale po to tylko, by w razie kłótni móc zabić przeciwnika, nim jeszcze ten spodziewa się napaści. Taki jest przecięt...(reszty listu brak).



------------------------------------------------------
(1) - tak Engels w swych listach nazywa Marksa


.jpg  images.jpg (Rozmiar: 12 KB / Pobrań: 95)

Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn], [1]9 czerwca 1861r.

Drogi Fryderyku!

(...)Wielkie dzięki za list o Ameryce. Jeśli wydarzy się coś ważnego (w sensie wojskowym), liczę, że przekażesz mi Twoje na ten temat zdanie. Sądząc z mojego obrazu generała Scotta – teraz ma on na dodatek 76 lat – jaki urobiłem sobie na podstawie wojny meksykańskiej, można oczekiwać z jego strony najfatalniejszych blunders (1), jeśli inni nie będą starego osła kontrolować. Przede wszystkim – powolności i niezdecydowania. Poza tym, fakty, o których donosi „Tribune”' dowodzą, że Północ mówi teraz otwarcie o wojnie przeciw niewolnictwu i obaleniu niewolnictwa(...)


----------------------------
(1) – byków;



.jpg  1.jpg (Rozmiar: 8.1 KB / Pobrań: 94)

Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn] 1 lipca 1861r.

Drogi Fryderyku!
(…) Napisz mi łaskawie od razu, co sądzisz o posunięciach (wojskowych) w Wirginii? Blunders popełnione przez oficerów milicji – generał brygady Peirce to z powołania „krawiec” ze stanu Massachusetts – będą się oczywiście powtarzać dosyć często po obu stronach. Czy Waszyngton jest jeszcze zagrożony? Czy sądzisz, że pozycja południowców przy Manassas Junction jest ofensywna? Czy też raczej ci faceci szykują się do rejterady?
W Missouri klęska południowców wydaje się być zdecydowana, tam też pojawił się obecnie straszliwy „colonel” Bőrnstein”. Z pewnego prywatnego listu od Webera (1) wynika, że „colonel Willich” stoi na czele jednego z korpusów w Cincinnati. W pole, zdaje się, jeszcze nie wyruszył.
Studiując dokładniej tę amerykańską aferę doszedłem do wniosku, że konflikt Południa z Północą – po 50 latach, w czasie których ta ostatnia staczała się od ustępstwa do ustępstwa – dojrzał wreszcie do wybuchu wskutek (pomijając bezczelne nowe żądania „Chivalry(2)”) ciężaru rzuconego na szalę przez fantastyczny rozwój North Western States. Ludność tej, z hojną domieszką świeżego elementu z Niemiec i Anglii, poza tym złożonej głównie z self working farmers, nie można było oczywiście tak łatwo nastraszyć jak dżentelmenów z Wall Street i kwakrów z Bostonu. Według ostatniego spisu (1860r.) wzrosła ona od 1850r. do 1860r. o 67 proc. i liczyła w 1860r. 7 870 869, gdy cała wolna ludność slavestates, które dokonały secesji, liczy według tego spisu about 5 milionów. Te North Western States dostarczyły bulk(3) rządzącej partii oraz w 1860r. - prezydenta. To właśnie ta część Północy pierwsza opowiedziała się również zdecydowanie przeciw jakiemukolwiek uznaniu niepodległości Southern Confederacy. Nie mogą Zachodu, wzięli się za łby z Border Ruffians w sprawie kansaskiej (od której datuje się właściwie obecna wojna).
Bliższy wgląd w historię ruchu secesyjnego wykazuje, że secesja, konstytucja (z Montgomery), kongres ibid. itd. są to wszystko usurpations. Nigdy nie pozwolili ludowi głosować en masse. W swoim czasie w południowych papers ukazywały się wielce charakterystyczne artykuły na temat tej „uzurpacji” - w której chodzi nie tylko o oderwanie się od Północy, lecz również o utrwalenie i umocowanie oligarchii 300 000 slavelords na południu przeciw 5 milionom whites.
A teraz do wielkiej polityki – Kinkel i Związek Narodowy w Londynie.(...)



------------------
(1) – Józefa Walentyna Webera;
(2) - Chivalry - „rycerstwa” - tj. właścicieli niewolników;
(3) – tutaj: główną część zwolenników;



CDN...
17-01-2016 21:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #5
RE: Marks i Engels o ACW
Dość ciekawa ocena zważywszy przepływ informacji w tamtych czasach. Choć obarczona domysłami Smile
To "Drogi Murzynie!" rozumiem, bo w końcu Engels sponsorował Marksa Big Grin
17-01-2016 22:57
Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #6
RE: Marks i Engels o ACW
(17-01-2016 22:57 )Blue Savage napisał(a):  Dość ciekawa ocena zważywszy przepływ informacji w tamtych czasach. Choć obarczona domysłami Smile
To "Drogi Murzynie!" rozumiem, bo w końcu Engels sponsorował Marksa Big Grin

I to się nazywa robić "kapitał" Wink, ale źródełko mogło wyschnąć, kiedy Marks zimno zareagował na śmierć bliskiej Engelsowi Mary Burns, pisząc w swym liście więcej o swoich finansowych problemach, niż można by się tego móc spodziewać od kogoś, kto się dowiedział o śmierci bliskiej "znajomej" swego druha.
Niemniej w kolejnym liście Marks się zrehabilitował i zrzucił swą oschłą reakcję na trudy życia (brak kasy, choroby dzieci, problemy ze spłatą weksli itp.), a Engels nie drążył dalej tej kwestii.
Co by nie było : przyjaciół poznaje się w biedzie Wink
17-01-2016 23:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #7
RE: Marks i Engels o ACW
Engels
do Marksa w Londynie

[Manchester], 3 lipca 1861r.

Drogi Murzynie!
Twoje pytania o stan rzeczy w Wirginii łatwiej postawić niż na nie odpowiedzieć. Czy Waszyngton jeszcze zagrożony?
Bezpośrednio nie, w przeciwnym razie południowcy nie ustąpiliby tyle placu; ale nie wiadomo przecież, jaki jest stosunek sił zbrojnych. Gdyby pierwsze główne natarcie Południa zostało zdecydowanie odrzucone, nie sposób powiedzieć, co się stanie, ponieważ nie wiadomo, gdzie walczący znów się zatrzymają. Jednakże jakieś 3:1, że Potomak byłby i wówczas wystarczającą zaporą.
Pozycja pod Manassas Junction – wiążę się z utrzymaniem niezbędnego dla południowców ich połączenia z północno - zachodnią Wirginią poprzez linię kolejową do Paris i Strasburga. Jeśli stracą M[anassas] J[unction], to ich najbliższym połączeniem kolejowym z Zachodnią Wirginią (po drugiej stronie gór) będzie linia z Richmondu przez Gordonsville do Staunton – biegnąca o 80 mil dalej na południe; tracą szansę szybkiego, tuż za frontem przerzucania z Zachodu na Wschód etc., zależnie od potrzeby, rezerw pierwszego rzutu, a wojska stojące w Zachodniej Wirginii mogą zostać odcięte lub daleko odepchnięte. Takie jest znaczenie tej pozycji – czy ma ona jakieś znaczenie taktyczne, nie potrafię powiedzieć, z map nie można nic wywnioskować. W ogóle wojna w Zachodniej Wirginii będzie się najpierw toczyć o węzły kolejowe.
Historia pod Big Bethel(1) nie ma żadnego znaczenia; pod względem taktycznym okrutnie źle przeprowadzona, nocne natarcie, i to jeszcze oddzielnymi kolumnami, wykonane przez takich wolontariuszy musiało się skończyć zamieszaniem, wzajemną masakrą i ucieczką.
Natomiast na Północy źle robią, zdaje się, dwie rzeczy: 1. nie sprowadzają, jak się wydaje, masy nowo sformowanych i całkowicie zdatnych do marszu korpusów, pozwala im się stać bezczynnie 400-500 mil od placu boju, a nad Potomakiem byłyby nieocenione – 2. dzielny stary Scott ma znów, zdaje się, gigantyczne plany okrążenia, które prowadzą tylko do gigantycznego rozproszenia wojsk; nie sposób określić, wobec niedbalstwa południowców i nieznanych nazwisk ich bohaterów, w jakiej mierze może to spowodować porażki.
Co to za historia z nieprzegłosowaniem secesji? Tutaj cała prasa donosiła, jakoby referenda ludowe ratyfikowały postanowienia Konwencji w każdym stanie.(...)


----------------------------------------------------------------------
(1) Wojska stanów północnych dowodzone przez generał Pierce'a otrzymały 10 czerwca 1861r. rozkaz wyparcia konfederatów z umocnionych pozycji pod Big Bethel i Little Bethel w stanie Wirginia. Dwa oddziały tych wojsk pod dowództwem Townsenda i Bendixa posuwały się po dwóch równoległych drogach w kierunku Little Bethel. O świcie te dwa oddziały zetknęły się ze sobą. Bendix uznał oddziały Townsenda za wojska konfederatów i zaatakował je. Townsend zaś, jak później stwierdził, przypuszczał, że wpadł w zasadzkę. Ogólne zamieszanie nie pozostało bez wpływu na konfederatów, którzy wycofali się z Little Bethel. Po zniszczeniu opuszczonego obozu w Little Bethel generał Pierce wielokrotnie, bez powodzenia, usiłował wyprzeć konfederatów z Big Bethel. Marks ironicznie porównuje Pierce'a do „dzielnego krawczyka” ze znanej bajki braci Grimm.





Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn], 5 lipca 1861r.

(…) Co się tyczy historii secesji, prasa angielska przedstawiła tę sprawę zupełnie fałszywie. Poza Południową Karoliną secesja spotkała się wszędzie z bardzo silnym oporem.


   

Po pierwsze: pograniczne stany niewolnicze. W zimie 1861r. zebrała się konwencja stanów pogranicznych. Zaproszone były na nią Wirginia, Kentucky, Arkansas, Maryland, Delaware, Tennessee i Północna Karolina. W związku z tym zwołano konwencje w tych poszczególnych stanach, aby wysyłać delegatów na General Convention.
Delaware odmówiło nawet zwołania konwencji w tym celu.
Tennessee ditt. Jego demokratyczna legislatura wyprowadziła stan z Unii poprzez coup de main (zamach). Potem co prawda zrobiono wybory, aby ów bezprawny akt ratyfikować. Odbyły się pod panowaniem terroru. Ponad ⅓ w ogóle nie głosowała. Z pozostałych ⅓ przeciw secesji, m.in. całe wschodnie Tennessee, które obecnie chwyta za broń przeciw secesji.
Kentucky. 100 000 za listą Unii, tylko parę tysięcy za secesją.
Maryland wypowiedział się za Unią i teraz również wybrał 6 zwolenników Unii na członków Kongresu.
Północna Karolina i nawet Arkansas wybrały union delegates, ta pierwsza nawet dużą większością. Potem uległy terrorowi.
Wirginia. Lud wybrał union convention (w większości). Część z tych drabów dała się kupić. Gdy gorączka na Południu doszła do szczytu – upadek Sumteru – uchwalono secesję tajnie 88 głosami przeciw 55. Również tajnie powzięto wszystkie inne kroki – podczas gdy ordinance jeszcze nie ujawniono – zmierzające do zajęcia federalnego arsenału morskiego w Norfolk oraz federalnego arsenału w Harpers Ferry. Zostały zdradzone władzom federalnym przed ich wykonaniem. Tajnie zawarto sojusz z rządem Jeff[ersona] Davisa i nagle zalano kraj wielkimi masami wojsk konfederacji. Teraz pod ich protekcją (prawdziwie jak u Bonapartego) zrobono wybory na rzecz secesji. A jednak było 50 000 głosów za Unią mimo systematycznego terroru. Północno-zachodnia Wirginia, jak wiesz, oderwała się teraz otwarcie od secesjonistów.
Po drugie: Gulfstates (stany położone nad Zatoką Meksykańską). Właściwie referenda ludowe odbyły się tylko w niektórych stanach. W większości conventions, wybrane, aby zadecydować o stanowisku stanów południowych wobec wyboru Lincolna (-potem powołały własnych delegatów na Kongres w Montgomery-), uzurpowały sobie władzę nie tylko proklamowania secesji. Lecz również uznania konstytucji Jeffa Davisa etc. Co się przy tym działo, dowiesz się z przytoczonych niżej wyjątków z gazet amerykańskiego Południa.
Texas, gdzie po Południowej Karolinie jest największa ilość zwolenników niewolnictwa i terror, oddał mimo to 11 000 głosów za Unią.
Alabama. Lud nie głosował ani w sprawie secesji, ani nowej konstytucji etc. Wybrana tutaj konwencja proklamowała secesję 61 głosami przeciw 39. Te 39 z hrabstw północnych niemal wyłącznie zamieszkałych przez białych, reprezentowało więcej wolnych ludzi niż owe 6; mianowicie zgodnie z United States' constitution każdy właściciel niewolników głosuje za 3/5 swoich niewolników.
Luizjana. Przy wyborach delegatów na konwencję więcej było głosów za Unią niż za secesją. Ale delegaci zmienili front.
Zachodni rejon Karoliny, wschodni Tennessee, północny Alabamy i Georgii – to okręgi górskie, których interesy bardzo różnią się od interesów południowych swamps (mokradeł).
Cechy 2 grudnia w tym całym manewrze secesyjnym (1) (dlatego też banda musiała sprowokować wojnę, aby zawołaniem „The North against the South” utrzymać operację w ruchu), które zauważysz w poniżej przepisanych wyjątkach, są widoczne jeszcze i w tym, że zdrajcy w administracji Buchanana, którzy należeli do kierownictwa ruchu – minister wojny Floyd, minister marynarki Toucey, minister skarbu Cobb, minister spraw wewnętrznych Thompson – wraz z najważniejszymi senatorami z południa byli bardzo głęboko zamieszani w roztrwonienie wielu milionów, którą to sprawą Kongres (Izba Reprezentantów) powierzył w grudniu 1860r. jednej z komisji śledczych. Przynajmniej części z tej bandy chodziło o uratowanie się przed więzieniem. Dlatego są najpowolniejszymi narzędziami 300 000 oligarchii właścicieli niewolników. Samo przez się zrozumiałe, że ci ostatni dzięki swej koncentracji, pozycji i środkom – chwilowo są w stanie stłamsić wszelką opozycję. W części „poor whites”(2) znaleźli motłoch, który zastąpił im żuawów.
Georgia. „The Griffin Union”: „Jest czystą kpiną, że ci sami ludzie, którzy uchwalili konstytucję w Montgomery, po powrocie z Georgii pod nazwą konwencji stanowej udzielają jej ratyfikacji”.
„The Macon Journal”: „Konwencje stanowe...zwołane dla innego celu...uzurpują sobie, że są same ludem i że w ten sposób uzurpując sobie władzę mogą mianować delegatów na Konwencję Generalną nie pytając ludu o zdanie. Wszystkie uchwały Kongresu ich Konfederacji zapadają na tajnej sesji za zamkniętymi drzwiami, a przed ludem trzyma się te poczynania w tajemnicy”.
„The Augusta Chronicle and Sentinel” (największy dziennik w Georgii): „Cały ruch na rzecz secesji oraz powołania nowego rządu, przynajmniej jeśli chodzi o Georgię (a Georgia jest najludniejszym stanem niewolniczym), opiera się jedynie na pseudozgodzie ludu i został narzucony, w atmosferze wielkiego podniecenia i szału – przez fikcyjną większość. Mimo wykorzystania wszystkich środków nacisku etc., wybory z 4 stycznia wykazały spadek o prawie 3 000 głosów i absolutną większość 79 wybranych deputowanych. Kiedy się jednak zebrała konwencja, wówczas w rezultacie pochlebstw, nakłaniania, przekupstwa i wszelkiego matactwa wykazała większość 31” (przeciw Unii). „... Konwencja Georgii i Kongres Konfederacji zabrały się do dzieła bez pełnomocnictwa od ludu czemu nikt nie może zaprzeczyć”.


   

Alabama. „The Mobile Advertiser”: „Konwencja przyjęła stałą konstytucję w imieniu stanu Alabama... Niezaprzeczalny jest doniosły fakt, że wybierając delegatów nie powierzono im takiego zadania.” „The North Alabamian”: „Konwencja pospiesznie uzurpowała sobie prerogatywy i ratyfikowała konstytucję... Jest faktem godnym uwagi, że ci, którzy są właściwą, naturalną siłą tego kraju, ludzie twardych pięści i twardej pracy, od których oczekuje się, że wezmą na siebie cały ciężar walki, gdy kraj wzywa, od początku byli przeciwni proklamowaniu secesji. -
Missisipi. Podobne skargi o uzurpacji w „Jackson Mississippian” i „Vicksburg Whig”.
Luizjana. „New Orleans True Delta”: „Tutaj secesji powiodło się tylko dzięki zatajeniu wyników wyborów...rząd zamienił się w despotyzm.” W State Convention Luizjany (Nowy Orlean) w dniu 22 marca 1861r. stary Roelius (jeden z najpoważniejszych polityków w Stanach Zjednoczonych) powiada: „Dokument z Montgomery...nie ustanawia rządu ludu, lecz odrażającą i nieskrępowaną oligarcjię. Ludowi nie pozwolono w tej sprawie działać”.
W Louisville, Kentucky, 16 marca 1861r. senator Guthrie (zwolennik niewolnictwa, monister skarbu w gabinecie Pierce'a) powiada: „...ruch jest „spiskiem” i „uzurpacją”. M.in.: „W Alabamie większość ludu głosowała przeciw secesji, ale nikła większość delegatów była za nią, wyprowadzili Alabamę z Unii i nie dopuścili, by lud mógł się w tej sprawie wypowiedzieć. Luizjana również głosowała przeciw secesji, ale delegaci fakt ten zataili”.


Twój
K.M.

   

------------------------------------------------------
(1) – 2 grudnia 1851r. Ludwik Bonaparte dokonał we Francji zamachu stanu;
(2) - biali biedacy – biała uboga ludność stanów południowych;

Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 27 listopada 1861r.

Drogi Murzynie!

Czyż ci jankesi zupełnie poszaleli, żeby robić taki wariacki numer z posłami Konfederacji? Fakt, że i tu w Kanale okręt wojenny czekał na parowiec pocztowy, dowodzi, iż ogólne instrukcje wydał Waszyngton. Brać gwałtem politycznych jeńców z obcego statku jest to wszak najoczywistszy casus belli, jaki można dać. Faceci musieli zupełnie zgłupieć, żeby ściągać sobie na kark wojnę z Anglią. Jeśli wojna rzeczywiście wybuchnie, listy do Nowego Jorku możesz wysyłać via Niemcy lub Hawr, w kopercie na nazwisko pośrednika, będziesz jednak musiał uważać, aby nie wpaść jako udzielający pomocy wrogom królowej. (…)


Twój
F.E.

-------------------------------------------------------------------

Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn}, 9 grudnia 1861r.

Drogi Engelsie!

(…) Wojny z Ameryką, jak już 1-go dnia stwierdziłem w „Presse”(1), nie będzie i żałuję tylko, że brak mi środków dla wykorzystania w tej epoce głupców, osielstwa giełdy opanowanej przez Reutera i „Times”.

Salut

Twój
K.M.




(1) - „Incydent z <<Trentem>>;


--------------------------------------------------------

Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn] 19 grudnia 1861r.

Drogi Engelsie!

Co się tyczy wojny z Ameryką, Pamowi(1) może się ewentualnie uda do niej doprowadzić, ale nie łatwo. Potrzebny jest mu jakiś pretekst, a nie sądzę, by mu Lincoln takiego dostarczył. Części gabinetu, Milbera Gibsona, Gladstone'a, plus ou moins(2) Lewisa, nie da się tak ogłupić jak Johna Russwlla.
Biorąc rzecz w oderwaniu, Amerykanie nie naruszyli obowiązującego u nich angielskiego prawa morskiego ani materialnie, ani formalnie. Co się tyczy materialnej treści prawa, nawet angielscy crownlawyers(3) zawyrokowali w tym duchu. Ponieważ Pam chciał pretekstu, musieli więc powołać się na uchybienie formalne, kwestię wykonania, prawnicze dzielenie włosa na czworo. Ale i to jest nieprawdą.
Wedle angielskiego prawa morskiego należy odróżniać dwie ewentualności. Czy neutralny statek przewozi dobra i osoby strony prowadzącej wojnę, czy też kontrabandę wojenną, złożoną, obojętnie, z rzeczy lub osób. W drugim przypadku statek ładunkiem i osobami to podlega konfiskacie i ma być doprowadzony do portu w celu rozprawy sądowej. W pierwszym wypadku – o ile nie ma wątpliwości, że dobra nie przeszły w posiadanie strony neutralnej (samo przez się niemożliwe, jeśli chodzi o osoby) dobra wojującego bądź osoby podlegają sekwestrowi na pełnym morzu, natomiast statek etc. puszcza się wolno. Anglia – niezależnie od tego, kto rządzi – stale powoływała się na to orzecznictwo, przekonałem się o tym przejrzawszy Rejestr Cobbetta w związku z całą awanturą z państwami neutralnymi od 1793 roku.
Z drugiej strony, ponieważ angielscy crownlawyers sprowadzili kwestię do uchybienia formalnego, przyznali więc jankesom prawo konfiskowania i odholowania do portu w celu rozprawy sądowej każdego angielskiego statku przewożącego wojującego, zatem jankesi mogą bez trudu – i tak moim zdaniem zrobią – oświadczyć, że to ustępstwo ich zadowala, że nie będą przy następnych konfiskatach naruszać formalności etc. oraz tym razem wydać Masona i Slidella.

       
James M. Mason i John Slidell

Pam może oczywiście wywołać wojnę, jeśli koniecznie chce. Moim zdaniem, nie jest to jego celem. Jeśli Amerykanie postąpią w suponowany przeze mnie sposób, Pam dostarczy durnemu Johnowi Bullowi nowego dowodu, iż jest „the truly English minister”(4). Wtedy będzie mógł sobie pozwolić na wszystko. Korzysta z okazji, aby:
1. narzucić jankesom uznanie deklaracji paryskiej o prawach państw neutralnych(5) etc.;
2. pod tym pozorem, na co dotychczas się nie odważył, wezwać i skłonić parlament do usankcjonowania podpisanej na jego (Pama) zlecenie przez Clarendona rezygnacji ze starego angielskiego prawa morskiego.
Pam jest stary, a Rosjanie od czasów Katarzyny II starali się przeforsować deklarację ogłoszoną w Paryżu. Brakuje im jeszcze dwóch rzeczy: sankcji parlamentu brytyjskiego, przyłączenia się Stanów Zjednoczonych. Przy tej okazji osiągnie się jedno i drugie. Wrzawa o wojnie wydaje mi się tylko teatralnym uzupełnieniem, potrzebnym po to, by durnemu Johnowi Bullowi przedstawić definitywną rezygnację z jego własnych praw morskich na rzecz Rosji jako zwycięstwo odniesione nad jankesami dzięki odwadze „prawdziwie angielskiego ministra”.
Ubocznym motywem tej wojennej wrzawy byłoby: odwrócenie uwagi od Polski (jako że nawet typy w rodzaju Conninghama z Brighton domagają się na publicznych mityngach wstrzymania dalszej spłaty pożyczki holendersko-rosyjskiej(6) oraz odwrócenie uwagi od Danii, gdzie Rosja jest obecnie zajęta eliminowaniem oczekiwanego dziedzica, Glücksburga, którego sama ustanowiła.
Oczywiście, możliwe, że jankesi nie ustąpią i wówczas Pam będzie zmuszony do wojny, wskutek własnych dotychczasowych przygotowań i fanfaronady. Jednak mógłbym stawić 100 do 1, że do tego nie dojdzie.
Salut.

Twój K.M.



(1) – Palmerstonowi; (Henry John Temple, 3. wicehrabia Palmerston angielski polityk i arystokrata, premier oraz wielokrotny minister, żył w latach 1784-1865);


.jpg  Palmerston.jpg (Rozmiar: 11.52 KB / Pobrań: 67)

(2) - w pewnej mierze;
(3) - prawnicy Korony;
(4) - The truly English minister – (prawdziwie angielski minister) – tak nazwał lord Russell na posiedzeniu Izby Gmin 25 czerwca 1850r. ministra spraw zagranicznych Palmerstona, który wyjaśniając interwencję marynarki angielskiej w Grecji oświadczył, że podobnie jak formuła „civis Romanus sum” (jestem obywatelem rzymskim) zapewniała autorytet i powszechny szacunek obywatelom starożytnego Rzymu, tak i brytyjska przynależność państwowa powinna być gwarancją nietykalności i bezpieczeństwa dla wszystkich Brytyjczyków bez względu na to, gdzie się znajdują;
(5) - chodzi o deklarację o podstawowych zasadach międzynarodowego prawa morskiego w czasie wojny, przyjętą na kongresie paryskim 16 kwietnia 1856r.;
(6) - 19 maja 1815r. W Londynie podpisano umowę między Rosją, Anglią i Holandią o wypłacenie odszkodowania Rosji za wydatki, jakie poniosła ona wypierając z Holandii i Belgii wojska napoleońskie. Zgodnie z tą umową rządy Holandii i Anglii zobowiązały się spłacić w charakterze odszkodowania część pożyczki zaciągniętej przez Rosję u bankierów holenderskich oraz niewygasłe do 1 stycznia 1861r. procenty od tej pożyczki.
W odrębnym artykule układu postanowiono, że spłaty te mają ustać w razie odpadnięcia prowincji belgijskich od Holandii. Po rewolucji 1830r. i powstaniu niepodległego państwa belgijskiego Holandia zaprzestała spłaty pożyczki rosyjskiej. Natomiast Palmerston 16 listopada 1831r. zawarł w imieniu rządu angielskiego nową umowę z Rosją utrzymującą w mocy poprzednie zobowiązania finansowe wobec Rosji.

----------------------------------------------------------

Marks
do Engelsa w Manchesterze

[Londyn], 3 marca 1862r.

Drogi Engelsie!

(...)Byłbym rad, gdybyś w tym tygodniu (do piątku rano)dostarczył mi artykuł o wojnie amerykańskiej po angielsku. Możesz pisać zupełnie się nie krępując. „Tribune” wydrukuje go jako list zagranicznego oficera. Notabene „Tribune” nienawidzi McClellana, który pozostaje w sojuszu z partią demokratyczną i dopóki był głównodowodzącym wszystkich wojsk uniemożliwiał, interweniując wprost, przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji nie tylko nad Potomakiem (gdzie było to, być może, uzasadnione), ale na wszystkich teatrach działań wojskowych, a w szczególności na Zachodzie. (Był też duszą haniebnej w najwyższym stopniu intrygi przeciw Frémontowi(1).

   
John C. Frémont

Następnie ów Mac, kierując się solidarnością zawodową i nienawiścią do cywilów, chronił wszystkich zdrajców w armii, np. pułkownika Maynarda i generała Stone'a. Tego ostatniego uwięziono w dzień cz dwa po dymisji Clellana ze stanowiska głównodowodzącego wszystkich wojsk. Tak samo bezczelny przedstawiciel „New York Herald” (Malcolm Ives) w Waszyngtonie został uwięziony jako szpieg wbrew woli McClellana i po tym, jak poprzedniego dnia podejmował cały sztab McC[lellana] śniadaniem z szampanem.(...)
Salut.

Twój
K.M.




(1) – 30 sierpnia 1861r. generał Frémont wydał w Missouri proklamację, która zapowiadała konfiskatę majątku wszystkich osób tego stanu wspomagających konfederatów walczących przeciw wojskom Unii; proklamacja zapowiadała również, że niewolnicy wszystkich wyżej wymienionych osób zostaną uznani za ludzi wolnych. Proklamacja Frémonta zyskała aprobatę Lincolna wyjąwszy jej postulat uwolnienia niewolników. Uznano go za sprzeczny z ustawą Kongresu z 6 VIII 1861r., która przewidywała obdarzenie wolnością tylko niewolników użytych przez konfederatów bezpośrednio w walce przeciw Unii. Ponieważ Frémont odmawiał spełnienia poleceń Lincolna, w październiku 1861r. został odwołany ze stanowiska głównodowodzącego armii Missouri;

---------------------------------------------------------------------

Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 5 marca 1862r.

(...)Artykuł otrzymasz. Samochwały na Południu dostają teraz przesławne lanie. Najbardziej raduje przyjęcie, z jakim spotkały się wszędzie kanonierki na rzecze Tennessee aż do Florence w Alabamie (tu zaczynają się bagna, które przerywają spławność). Zatem również w zachodnim Tennessee, na równinie, większość opowiedziała się za Unią. 15 000 jeńców, w tym najlepszy generał konfederatów Johnston, który szybką koncentracją swych sił w centrum rozstrzygnął bitwę nad Bull Run – to nie żarty.(...)

Twój
F.E.
24-01-2016 22:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #8
RE: Marks i Engels o ACW
Czy mi się wydaje, że większość komentarzy jest na niekorzyść Konfederacji ? Smile
25-01-2016 22:00
Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #9
RE: Marks i Engels o ACW
(25-01-2016 22:00 )Blue Savage napisał(a):  Czy mi się wydaje, że większość komentarzy jest na niekorzyść Konfederacji ? Smile

Twoje pytanie uznaję za retoryczne. Big Grin
26-01-2016 08:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #10
RE: Marks i Engels o ACW
Dziś zamieściłem kolejne listy Panów Marksa i Engelsa, z końcówki 1861r. i początku 1862r. Shy
01-02-2016 00:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #11
RE: Marks i Engels o ACW
Marks
do Engelsa w Manchesterze,

London 6 marca 1862r.

(...)Nie wydaje się bardzo prawdopodobne, by południowcy mieli zawrzeć pokój przed lipcem 1862r.. Jeśli ci z Północy 1. zapewnią sobie stany przygraniczne – a o to w istocie od początku chodziło. - 2. Missisipi do Nowego Orleanu i Teksas, zacznie się zapewne 2-gi etap wojny, w którym Północ nie będzie się zbytnio wysilać wojskowo, a tylko nałożywszy kwarantannę na stany wokół zatoki zagnają je w końcu ku dobrowolnemu ponownemu wstąpieniu do Unii.(...)

Twój
K.M.




Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 5 maja 1862r.

Drogi Murzynie!
(…) Czy możesz mi dostarczyć kwietniową „Rfrr Press”? Numer majowy postaram się tu zdobyć.
W sprawie Ameryki:
1. Bitwa pod Corinthem. Ma tę samą rangę co wszystkie wielkie, współczesne bitwy, w których walczono sprawnie, a siły były mniej więcej równe. Iława, Wagram, Lützen, Budziszyn (tutaj Francuzi byli wprawdzie znacznie silniejsi, ale bez kawalerii o przez to niezdolni do pościgu), Borodino, Magenta, Solferino. Bitwa, powiada Clausewitz, wypala się z wolna, jak wilgotny proch, wyczerpuje obie strony i w końcu jedynie efektywnie wywalczone zyski zwycięzcy mają raczej moralny niż materialny charakter. W każdym razie chwilowa przewaga osiągnięta prze Buell. Konfed[erato] przypadła główna część trofeów, mimo że w końcu zostali pobici, to znaczy zmuszeni do odstąpienia od ataku i cofnięcia się. To jest strona taktyczna. Strategiczna natomiast wygląda następująco:
Beauregard skoncentrował wszystkie wojska, jakie zdołał dostać, aby w miarę możliwości uderzyć znienacka na każdą z nadciągających dywizji federalnych z oddzielna. To się nie powiodło; aby go odeprzeć, dość było wojsk Granta, Buella i Wallace'a. Przegrywając bitwę fed[eraliści] straciliby Tennessee, teraz je utrzymali. Tylko dzięki swym umocnieniom pod Corinthem Beauregard nie musiał natychmiast odejśc dalej na południe. Nie możemy wiedzieć, czy umocnienia te zdołają go ochronić przed atakiem Hallecka (który obecnie przejął dowództwo). Tak samo nie należy wierzyć pogłoskom, że otrzymał on ogromne posiłki z Missisipi, Luizjany i Alabamy. Jeśli to się nawet częściowo zgadza, chodzi przecież wyłącznie o rekrutów, z którymi będzie więcej kłopotu niż pożytku. Z drugiej strony siły pod Pittsburg Landing prawie się wyrównały, tak że również Halleckowi niełatwo będzie bez posiłków przystąpić do szturmu na oszańcowany obóz lub do jakiegoś innego dużego przedsięwzięcia ofensywnego. Nie wiemy, jakimi wojskami poza zaangażowanymi pod Pittsburg Lanfing dysponują jeszcze federaliści w Tennessee bądź Kentucky, trudno więc mówić o szansach. Tymczasem oddziały Unii przerwały linię kolejową z Memphisu do Chattanoogi (id est do Richmondu, Charlestonu, Savannah) zarówno na zachód, jak i na wschód od Corinthu. Beaur[egard] ma wskutek tego do dyspozycji już tylko jedną linię kolejową ( do Mobile i Nowego Orleanu) i powstaje pytanie, czy zdoła przez dłuższy czas zaopatrywać swoje wojska w C[orinthcie].
2. Wirginia. Bohaterski McClellan w śmiertelnych tarapatach. Sądzę, że pogrzebie tam swoją fałszywą sławę. Znów zmusił McDowella, żeby mu odstąpił kolejną dywizję, ale to niewiele pomoże. Uratować go mogą tylko pancerniki, z których jeden („Galena”) znów odpłynął do Monroe. Zobacz w tej sprawie dzisiejszą „Morning Star”, korespondencję z Ameryki, bardzo interesującą dla Austrii. Dowiesz się z niej także, dlaczego „Monitor” ostatnio spokojnie stał na kotwicy, gdy „Merrimac”, „Yorktown” etc. skonfiskowały trzy transportowce. Oczyszczając rzeki po prawej i lewej oraz kryjąc mu ogniem flanki i tyły mogłyby te okręty znów uratować bałwana, a może zdrajcę, tak jak kanonierki pod Pittsburg Landing uratowały Shermana (miał on wyłącznie młodego żołnierza, który nigdy nie był w ogniu).
3. Rejon górski (w Apalachach). Frémont ciągle jeszcze jest w Wheeling i wskutek tego górska część południowej Wirginii oraz wschodnia Tennessee pozostają jeszcze w rękach wroga. Zatem najlepsze z najlepszych okręgów Unii! W czym rzecz, wyjaśnić nie sposób. W każdym razie pułk konfed[eracki] powołany jeszcze w kwietniu w Knoxville, Tennessee, przy pierwszym strzale przejdzie zapewne do przeciwnika.(...)

Serdeczne pozdrowienia

Twój
F.E.






Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 12 maja 1862r.

Drogi Murzynie!

(…) To co mnie u tych jankesów zbija z tropu przy wszystkich ich sukcesach, to bynajmniej nie sytuacja wojskowa sama w sobie, ale ta sytuacja jako wyraz mazgajstwa i tępoty objawiających się wszędzie na Północy. Gdzież się podziała u ludu energia rewolucyjna? Pozwalają się tłuc i są po prostu dumni z cięgów, jakie obrywają. Czy jest na całej Północy chociaż jeden jedyny objaw wskazujący, że ludziom na czymkolwiek poważnie zależy?
Czegoś podobnego jeszcze nie widziałem, nawet w Niemczech w najgorszych czasach. Jankesi zdają się natomiast już teraz radować najbardziej tym, że okpią swoich państwowych wierzycieli.
Au revoir.
Twój
F.E





Engels
do Marksa w Londynie

Manchester, 23 maja 1862r.

Drogi Murzynie!

(…) McClellan postępuje nadal w znany sposób. Konfederaci wciąż mu się wymykają, bo nigdy na nich nie uderza, co usprawiedliwia tym, że są od niego znacznie silniejsi. Dlatego zatem ciągle uciekają. W ten sposób nigdy jeszcze nie prowadzono wojny, otrzyma on za to jeszcze wotum dziękczynne. Tymczasem te drobne niefortunne utarczki w czasie odwrotu i to ustawiczne cofanie się wystarczą przecież, by konfederatów poważnie zdemoralizować, a odczują to, gdy dojdzie do do rozstrzygającej bitwy.
Zdobycie Nowego Orleanu to brawurowy wyczyn floty. Wprost wspaniałe, zwłaszcza przejście fortów. Potem wszystko było już proste. Wpływ moralny, jaki to wywarło na konfederatach, był bez wątpienia ogromny, a i materialny z pewnością dał się odczuć. Beauregard nie ma już więcej czego bronić w Corinthcie, pozycja ta miała tylko dopóty jakieś znaczenie, dopóki osłaniała Missisipi i Luizjanę, a zwłaszcza Nowy Orlean. B[eauregard] znalazł się w takim położeniu strategicznym, że po jednej przegranej bitwie nie pozostanie mu nic innego, jak rozbić swoją armię na oddziały partyzanckie, gdyż nie mając na zapleczu swojej armii wielkiego miasta ze zbiegającymi się w nim liniami kolejowymi i nagromadzonymi środkami zaopatrzenia, nie zdoła utrzymać wielkiej masy wojsk.
Jeżeli armia konfederatów poniesie klęskę w Wirginii, to po poprzednich demoralizujących wydarzeniach musi się sama rozpaść na oddziały partyzanckie. Wprawdzie jej szanse są lepsze, gdyż jej linię odwrotu przecina wiele rzek, które płyną z gór do morza, a za przeciwnika ma tego osła McCl[ellana], jednakże rozwój wypadków zmusi ją do tego, by albo przyjęła decydującą bitwę, albo bez bitwy rozpadła się w bandy. Podobnie jak Rosjanie zmuszeni byli bić się pod Smoleńskiem i Borodino wbrew woli generałów, którzy trafnie oceniali sytuację.
Jeśli Beaur[egard] lub armia wirgińska wygra jakąś, choćby nawet i wielką bitwę, niewiele to pomoże. Konfederaci nie są w stanie wyciągnąć z tego najmniejszej korzyści. Nie mogą się posunąć naprzód choćby o 20 mil, aby nie utknąć w miejscu i znowu nie oczekiwać na ponowną ofensywę. Brak im wszystkiego. Zresztą ewentualność taką uważam bez jawnej zdrady za całkowicie niemożliwą.
Od jednej jedynej bitwy zależy teraz los konfederackich armii, pozostaje jeszcze zważyć szanse wojny partyzanckiej. Otóż w tej wojnie niezwykle zadziwia właśnie to, że mały udział w niej bierze, lub raczej wcale nie bierze w niej udziału sama ludność. W 1813 roku linie komunikacyjne Francuzów w Rosji przerywali ustawicznie i niszczyli Colomb, Lützow, Czernyszwe i dwudziestu innych dowódców partyzanckich i kozackich; w 1812 roku w Rosji ludność całkowicie znikła z trasy marszu wojsk francuskich; w 1814 roku chłopi francuscy uzbrajali się i likwidowali patrole i maruderów wojsk sprzymierzonych – ale tu w ogóle nic podobnego się nie dzieje. Ludzie pokornie godzą się z losem wielkich bitew i pocieszają się tym, że victrix causa diis etc.(1) Chełpliwe zapowiedzi, że będą bić się, choć na noże, okazały się czystą bzdurą. I na takim gruncie ma się rozwijać partyzantka? W każdym razie spodziewam się, iż biała hołota Południa po ostatecznym rozpadzie armii pokusi się o coś takiego, ale jestem zbyt mocno przekonany o burżuazyjnej naturze plantatorów, aby choć na moment wątpić, że natychmiast staną się oni wskutek tego zagorzałymi unionistami. Niech ci popróbują rozboju, a plantatorzy przyjmą wszędzie jankesów z otwartymi ramionami. Pogłoski o podpaleniach nad Missisipi oparte są wyłącznie na oświadczeniach 2 mieszkańców Kentucky, którzy rzekomo przybyli do Louisville – ale przybyli na pewno nie rzeką Missisipi. Pożar w Nowym Orleanie nietrudno było zorganizować i będzie się to powtarzać również w innych miastach; i zapewne coś niecoś jeszcze zostanie spalon, ale musi to niechybnie zaostrzyć do ostateczności konflikt między plantatorami i kupcami z jednej strony a białą hołotą z drugiej. A wtedy – z secesją klapa.
Fanatyzm nowoorleańskich kupców na rzecz konfederacji – tłumaczy się po prostu tym, że musieli oni przyjąć zamiast gotówki wielką ilość konfederackich obligacji. Znam wiele takich przykładów. Nie wolno o tym zapominać. Przyzwoita pożyczka przymusowa jest znakomitym środkiem, aby przywiązać burżua do rewolucji i poprzez ich interesy osobiste zdezorientować ich co do interesów klasowych.
Serdecznie pozdrowienia dla Twojej żony i dziewcząt.


Twój
F.E


-----------------------------------------------------

1- victrix causa diis placuit, sed victa Catoni łac., bogowie byli po stronie zwycięzcy, lecz Kato - po stronie zwyciężonego. Etym. - z Lukana (Pharsalia, 1, 128); o Katonie, który pozostał wierny Pompejuszowi pokonanemu poprzez Cezara.
10-04-2016 22:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #12
RE: Marks i Engels o ACW
Zaiste, ciekawa lektura Smile
12-04-2016 22:17
Odpowiedz cytując ten post
hawken68 Offline
14th Louisiana
14th Louisiana Infantry Regiment

Liczba postów: 45
Dołączył: 2014
Post: #13
RE: Marks i Engels o ACW
Za to Powstanie Styczniowe Marks zdecydowanie popierał i na fali demonstracji poparcia dla powstania powstała Miedzynarodòwka
19-04-2016 14:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #14
RE: Marks i Engels o ACW
(19-04-2016 14:57 )hawken68 napisał(a):  Za to Powstanie Styczniowe Marks zdecydowanie popierał i na fali demonstracji poparcia dla powstania powstała Miedzynarodòwka

Z tym poparciem to bym tak nie przesadzał. Na początku może i oczekiwania były znaczne, ale im dalej w las, tj. im powstanie dłużej trwało i nie przynosiło oczekiwanych efektów, w listach ukazują się nieprzychylne komentarze kierowane pod adresem przywództwa sił powstańczych. Można nawet wyczuć, iż walka Polaków odczytywana jest jako ich (tj. nasza) indywidualna sprawa, która nie będzie miała wpływu na dotychczasowy układ sił w Europie.

Marks do Engelsa w Manchesterze
Londyn, 13 lutego 1863r.

"Co sądzisz o tej historii w Polsce? W każdym razie pewne jest, że rewolucji jest znowu otwarta w Europie. Ale poczciwe złudzenia i dziecięcy niemal entuzjazm diabli wzięli."

Engels do Marksa w Londynie
Manchester, 17 lutego 1863r.

"Polacy to naprawdę wspaniałe zuchy. Jeżeli będą się jeszcze trzymać do 15 marca, to zacznie się ruchawka w całej Rosji. Z początku okropnie się bałem, że sprawa się źle skończy. Ale teraz szanse zwycięstwa już prawie górują nad groźbą klęski. Nie należy zapominać, ze młodsza emigracja polska ma własną literaturę wojskową, w której wszystkie zagadnienia rozpatruje się ze szczególnym uwzględnieniem stosunków polskich, i że nader poważną rolę odgrywa w niej idea wojny partyzanckiej w Polsce, bardzo wyczerpująco opracowana. Jest też charakterystyczne, że dwaj jedyni wymieniani przywódcy - to warszawski Żyd Frankowski i pruski porucznik Langiewicz. Panowie Rosjanie muszą wskutek swej niezdarności ponosić duże straty w partyzanckiej wojnie."

Engels do Marksa w Londynie
Manchester, 11 czerwca 1863r.

"Zdaje się, że ostatnio sprawy w Polsce nie idą już tak dobrze. Ruch na Litwie i Małorusi jest, jak widać słaby, a powstańcy w Polsce, jak się zdaje, również nie osiągają sukcesów. Przywódcy wszyscy giną albo dostają się do niewoli i są rozstrzeliwani, co chyba dowodzi, że muszą bardzo narażać się osobiście, aby pchnąć do czynu swoich ludzi. Jakościowo powstańcy nie są już obecnie tym, czym byli w marcu i kwietniu, najlepsi ludzie już się wykruszyli. Ale u tych Polaczków nie można niczego przewidzieć i sprawy mogą mimo to przyjąć jeszcze pomyślny obrót, chociaż szanse są mniejsze. Jeżeli się utrzymają, mogą jednak znaleźć się jeszcze w jakimś ruchu ogólnoeuropejskim, który ich uratuje, jeżeli natomiast pójdzie źle, to Polska jest stracona na jakieś 10 lat, gdyż takie powstanie wyczerpuje na długie lata ludność zdatną do broni."

Engels do Marksa w Londynie
Manchester,24 czerwca 1863r.

"W Polsce źle się dzieje. Wielki sukces rządu polskiego - masowe powstanie czerwcowe - spalił widocznie na panewce z powodu braku broni i obecnie, jeżeli nie zajdą jakieś powikłania zewnętrzne, nie da się uniknąć stopniowego upadku ruchu."

Marks do Engelsa w Manchesterze
Londyn, 15 sierpnia 1863r.

"Sprawa polska całkiem wzięła w łeb przez tego właśnie Baustrapę i wpływy, jakie swymi intrygami zapewnił stronnictwu Czartoryskiego. Pułkownik Łapiński, który przed kilkoma dniami powrócił z tułaczej wyprawy podjętej z Bakuninem, a tak pięknie przez Palmerstona zakończonej u wybrzeży Szwecji, strasznie narzeka, że komitety w Warszawie, Londynie i Paryżu całkowicie ulegają wpływom bonapartystów i czartoryszczyków."
19-04-2016 21:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #15
RE: Marks i Engels o ACW
Londyn 27 maja 1862r.

Marks do Engelsa w Manchesterze

Drogi Fryderyku!

(…) Wysadzenie Merrimaka(1)” wydaje mi się oczywistym tchórzostwem ze strony konfederackiej bandy. Mogły przecież kanalie trochę jeszcze zaryzykować. Niezwykle urocze są lamenty „Timesa(2)” (który z wielkim zapałem popierał wszystkie Coercion bills(3) przeciw Irlandii), że „wolność” musi zginąć jeśli Północ styranizuje Południe. „Economist” jest też dobry sobie. Oświadcza w ostatnim swoim numerze, że finansowe powodzenie jankesów – brak deprecjacji papierowego pieniądza – jest dla niego rzeczą niepojętą (choć sprawa jest prymitywnie prosta). Dotychczas z tygodnia na tydzień pocieszał tą deprecjacją swych czytelników. Choć obecnie przyznaje, że nie pojmuje tego, co należy do jego obowiązków, i w tej sprawie wprowadził w błąd swych czytelników, to teraz pociesza ich ponurymi rozważaniami o „operacjach wojennych, na których oficjalnie się nie zna.
Tym, co nadzwyczaj ułatwiło jankesom operacje papierem (kwestie pierwszej wagi, ponieważ zakładały one zaufanie do ich sprawy i przeto do ich rządu), była bezwarunkowo ta okoliczność, że wskutek secesji Zachód został niemal całkowicie pozbawiony pieniędzy papierowych, a zatem w ogóle środków obiegowych. Zbankrutowały wszystkie banki, których głównym zabezpieczeniem były obligacje stanów niewolniczych. Poza tym w wodę poszły środki obiegowe warte miliony, krążące po Zachodzie bezpośrednio w postaci banknotów banków Południa. Następnie, częściowo dzięki taryfie Morilla(4), częściowo wskutek samej wojny, która w dużej mierze położyła kres importowi artykułów zbytku, jankesom przez cały czas sprzyjał przeciw Europie bilans handlowy, a zatem kurs wymiany. Nieprzychylny kurs wymiany mógłby boleśnie naruszyć patriotyczne zaufanie filistrów do papieru.
I jeszcze ta śmieszna troska Johna Bulla o procenty od długu państwowego, jakie będzie musiał płacić Uncle Sam! Jak gdyby nie była to bagatelka w porównaniu z długiem państwowym Bulla, a przecież poza tym Stany Zjednoczone są dziś na pewno bogatsze niż Bull w 1815 roku ze swym miliardowym zadłużeniem.
Czyż nie ślicznie wpakował Pam (premier Palmerston) Bonapartego w meksykańską aferę!(5) (…)

Twój
K.M.



-------------------------------------------------------------------


1- Merrimac – pierwszy okręt pancerny stanów południowych, który 8 marca 1862r. w zatoce Hampton-Roads zadał klęskę flotylli drewnianych okrętów stanów południowych. Po upadku Norfolk w stanie Wirginia, bazy marynarki wojennej stanów południowych, 11 maja 1862r. „Merrimac” został zatopiony przez konfederatów.

   
.jpeg  1.jpeg (Rozmiar: 7.57 KB / Pobrań: 35)

2 – chodzi o artykuł „The Civil War in America”, który ukazał się 27 maja 1862r. w „Timesie”.
3 – Coercion bills – prawa wyjątkowe, które parlament angielski przyjął w latach 1833 i 1847 w celu stłumieniu ruchu rewolucyjnego w Irlandii. Na mocy tych ustaw na terytorium całej Irlandii wprowadzono stan oblężenia, a władze angielskie obdarzono nadzwyczajnymi pełnomocnictwami.
4 – Taryfa Morilla ( Justin Smith Morrill ) – protekcjonistyczna taryfa celna, której projekt przedłożył w Kongresie Morill. 10 maja 1860r. taryfę tę przyjęła Izba Reprezentantów, a 2 marca 1861r. nabrała ona mocy prawnej po uzyskaniu sankcji Senatu. Wprowadzenie tej taryfy spowodowało znaczne zwiększenie opłat celnych za towary wwożone do Stanów Zjednoczonych.

   
Justin Smith Morrill (14 kwietnia 1810 - 28 grudnia 1898) jeden z założycieli Partii Republikańskiej.

5 – Po rozpoczęciu interwencji w Meksyku (1861-1867) doszło do nieporozumień między Anglią i Hiszpanią z jednej strony a Francją z drugiej; w rezultacie Anglia i Hiszpania wycofały swoje wojska w kwietniu 1862r. Francuzi wzmocniwszy swoje wojska w dalszym ciągu kontynuowali podbój kraju.
15-01-2017 23:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Blue Savage
Unregistered

 
Post: #16
RE: Marks i Engels o ACW
Bardzo ciekawa jest ocena stanowiska "Timesa" do Konfederacji na tle własnego, brytyjskiego postępowania wobec Irlandii Smile
18-01-2017 07:29
Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #17
RE: Marks i Engels o ACW
Takie stanowiska prezentują tzw. "Imperia", które mogą robić co chcą wedle dbałości o swoje interesy, ale jak inni czynią podobnie często w "poprzek" interesów "Imperium", wówczas narażają się na krytykę i wielce "uzasadnioną" niełaskę.
Na szczęście od tych "barbarzyńskich" czasów dzielą nas eony rozwoju ludzkości i dziś nie popełniamy tych samych błędów... ha, ha, ha Wink
18-01-2017 17:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #18
RE: Marks i Engels o ACW
Engels
Do Marksa w Londynie

Manchester, 29 Maja 1862r.

Drogi Murzynie!
(...)Anneke jest przy armii Buella i od dzisiaj pisze korespondencje do Augsburgerki (1). Lękam się trochę o wojska Hallecka – sprawa ciągnie się już tak długo, a zdaje się jedna, że nie otrzymał on żadnych posiłków – choć łgarstwa Spence’a w ”Timesie” z pewnością nic nie znaczą (2). Willich dowodzi jako pułkownik (the eternal colonel! (3)) 32 pułkiem z Indiany.(...)
(...) Zdaje się, że jednak wojna partyzancka trochę się ruszyła, ale większych rozmiarów z pewnością nie przybrała i gdy tylko dojdzie do zwycięstwa, idące w odwodzie wojska posiłkowe i trochę kawalerii wprędce położą jej kres.
W razie klęski rzecz oczywiście przybrałaby fatalny obrót.

Twój
F.E.


----------------------------------------------------------------------------

(1) - augsburskiej „Allgemaine Zeitung”;
(2) - W „Timesie” z 29 maja 1862r. w rubryce „American Affairs” ukazała się notatka Jamesa Spence’a o przebiegu wojny secesyjnej. Twierdził on, że kiepska sytuacja armii Hallecka, choroby i upały uniemożliwiają tym oddziałom kontynuowanie ofensywy;
(3) - wieczny pułkownik;
22-01-2017 22:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #19
RE: Marks i Engels o ACW
Engels
Do Marksa w Londynie
Manchester, 4 czerwca 1862r.

Drogi Murzynie!

(...) Korespondencja Annekego przyniosła nam więc wreszcie wiadomość , że Halleck miał 26 kwietnia z górą 100 000 żołnierzy i 300 armat, włącznie z korpusami Pope’a i Mitchella, i że czekał na przybycie Curtisa i Sigela z dalszymi posiłkami. W sumie stan armii był do 29 kwietnia, jak się zdaje, nie najgorszy. Anneke o chorobach nic nie pisze. Gadaninę o chorobach (1) uważam w świetle tego za czysty wymysł. Trzeba zresztą powiedzieć, że Stanton i Halleck umieją wzbudzać nieufność prasy i opinii; zaiste, tak przecież łatwo jest mieć przy każdej armii korespondenta, któremu generał mówi, co ma pisać, żeby opinii dać jednak jakieś informacje. – Dojdzie więc zapewne do wielkiej bitwy, gdy tylko przybędą Sigel i Curtis. Wyliczenia Spence’a, jakoby trzeba było 120 000 żołnierzy (2) dla trzymania w ryzach stanów granicznych, SA śmieszne, w Kentucky, zdaje się, prawie nie ma żołnierzy (poza ewentualnie rekrutami w ćwiczebnym obozie pod Louisville, z których za to utworzonych będzie chyba korpus Sigela), a w Nashville według Annekego są tylko rekonwalescenci etc.; poza tym oprócz armii Hallecka i McClellana w stanach granicznych stoi tylko jeszcze Fremont (który, jak się zdaje, nie dysponuje jeszcze w ogóle armią), Banks (który musi być bardzo słaby) i MCDowell, SA to jednak wszystko wojska aktywne. Spence popełnia natomiast inny błąd.
Wszystkie armie federalistów z pewnością nie posiadają w tej chwili 500 000 żolnierzy,
Na pewno rozstawili oni więcej niż 90 000 ludzi na wybrzeżu. Mniej więcej obliczam więc:
- na wybrzeżu – 100 000 żołnierzy;
- Banks & Fremont – 30 000 żołnierzy;
- Sigel & Curtis – 30 000 żołnierzy;
- McClellan – 80 000 żołnierzy;
- pod Waszyngtonem - 30 000 żołnierzy;
- McDowell – 30 000 żołnierzy;
- Halleck – 100 000 żołnierzy;
razem więc 400 000 żołnierzy w polu, do tego dochodzi jeszcze ca 60 000 rekrutów, rekonwalescentów i żołnierzy drobnych oddziałów odkomenderowanych do Missouri, na oba brzegi dolnego Ohio i Tennessee, częściowo rozstawionych ewentualnie w miastach Północnego Wschodu, summa summarum 460 000 żołnierzy.
Utwierdza mnie w tym fakt, nowego poboru 50 000 ludzi, po którym zapewne bardzo szybko nastąpi drugi tych samych rozmiarów; chcą, zdaje się, utrzymać efektywy armii na ustalonym 500 000 żołnierzy.
Największym bykiem Stantona i najzwyczajniejszą fanfaronadą było wstrzymanie rekrutacji. Przyniosło to wielkie szkody materialne i spowodowało całę tę stratę czsu pod Corinthem i Richmondem; moralnie zaś obecne odwołanie jest jeszcze szkodliwsze – pomijając to, że teraz znaczniej trudniej dostać rekruta. Ludzi jest skądinąd dosyć; wskutek imigracji w stanach północnych ludności w wieku lat 20 – 35 musi być przynajmniej o 3-4% więcej niż w jakimkolwiek innym kraju.
Co do reszty, monsieur Anneke okazuje się w swych korespondencjach starym ponurym zrzędą i przemądrzalcem, który ocenia wojsko nie w kontekście sytuacji i nawet nie w porównaniu z przeciwnikiem, lecz porównując ze starymi wyszkolonymi armiami europejskimi, i to też nie z takimi, jakimi są, ale jakimi być powinny. Powinien by przecież bydlak pamiętać o bałaganie którego sam na pruskich manewrach musiał aż nazbyt często doświadczyć.(...)

Twój
F.E.



------------------------------------------------------------------------------
(1) – patrz przypis 2 w liście Engelsa do Marksa z dnia 29 maja 1862r.;
(2) – James Spence wysuwał tego rodzaju hipotezę w”Timesie” z 4 czerwca 1862r. w rubryce „American Affairs”;
22-01-2017 22:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pete Gordon Offline
New York Volunteer
58th NYSV

Liczba postów: 749
Dołączył: 2013
Post: #20
RE: Marks i Engels o ACW
Engels
do Marksa w Londynie


Manchester, 30 lipca 1862r.

Drogi Murzynie!

(…) Sprawy w Ameryce idą źle i wprawdzie ostatecznie główną winę ponosi za to pan Stanton, ponieważ po zdobyciu Tennessee, powodowany czystą chełpliwością, zaprzestał dalszej rekrutacji, skazując tym samym armię na nieustanne zmniejszanie się jej sił, i to właśnie wówczas, gdy dla szybkiego i decydującego natarcia wzmocnienie jej było najbardziej potrzebne. Przy stałym dopływie rekruta wojna do chwili obecnej byłaby, jeśli nie rozstrzygnięta, to przynajmniej jej rezultat nie budziłby wątpliwości. Kiedy stale odnoszono zwycięstwa, wówczas i rekrutacja szła gładko. – Krok ten był tym bardziej niedorzeczny, że właśnie w owym czasie Południe powołało wszystkich mężczyzn w wieku od 18 do 35 lat, stawiając zatem wszystko na jedną kartę. Właśnie ci w owym okresie wyszkoleni żołnierze zapewniają teraz wszędzie przewagę konfederatom i oddają inicjatywę w ich ręce. Zatrzymali oni Hallecka, wyparli Curtisa z Arkansasu, pobili McClellana i pod dowództwem Jacksona dali w dolinie Shenandoah sygnał do zagonów partyzanckich, obecnie sięgających do Ohio. Nie można postępować bardziej niedorzecznie niż Stanton.
Dalej. Gdy Stanton przekonał się, że nie może pozbawić McClellana dowództwa na armią Potomaku, popełnił głupstwo; aby osłabić go, udzielił odrębnych uprawnień dowódczych Fremontowi, Banksowi oraz McDowellowi i rozdrobnił tym samym siły, aby spowodować usunięcie McClellana. Rezultat tego jest taki, że nie tylko McClellan poniósł klęskę, ale że opinia publiczna jest teraz przekonana, iż nie McClellan, lecz Stanton jest winien klęski. Dobrze tak Panu Stantonowi.


.jpg  150px-John_C._Frémont_-_Brady-Handy.jpg (Rozmiar: 6.1 KB / Pobrań: 7)    
gen. John C. Fremont gen. Nathaniel P. Banks

   
gen. Irwin McDowell i gen. George McClellan


.jpg  220px-Edwin_McMasters_Stanton_Secretary_of_War.jpg (Rozmiar: 11.67 KB / Pobrań: 7)
Edwin Stanton, Sekretarz Wojny

Wszystko to nie miałoby żadnego znaczenia, a nawet mogłoby być pożyteczne, gdyby wreszcie zaczęto prowadzić wojnę w sposób rewolucyjny. Ale tego właśnie brak. Klęski nie pobudzają energii jankesów, a osłabiają ją. Jeśli już do tego doszło, że byleby tylko zdobyć rekruta, obiecuje się im, że zaciąga się ich tylko na 9 miesięcy, nie znaczy to nic innego jak: dostaliśmy w dupę i chcemy tylko jeszcze zachować pozór armii dla demonstracji w czasie rokowań pokojowych. Owe 300 000 ochotników były probierzem i skoro Północ wzbrania się ich wystawić, oświadcza tym samym, że w istocie cała ta historia gówno ją obchodzi.
A na dodatek, co za tchórzostwo w rządzie i Kongresie. Obawiają się tam konskrypcji, energicznych posunięć finansowych, targnięcia się na niewolnictwo – wszystkiego, co jest niezwykle konieczne; wszystko puszcza się na żywioł, i jeśli wreszcie Kongres uchwali jakiś pozorny krok zaradczy, to czcigodny Lincoln tak go obwaruje różnymi klauzulami, że już nic z tego nie pozostaje. Ta apatia, to oklapnięcie – jakby przekłuto pęcherz świński – pod naporem klęsk, które zniszczyły armię, najsilniejszą i najlepszą, i faktycznie odsłoniły Waszyngton, ten absolutny brak jakiejkolwiek elastyczności w całym narodzie – to mi dowodzi, że wszystko jest stracone. Kilka masowych wieców etc. o niczym nie świadczy, nie wywołują one takiego poruszenia, do jakiego dochodzi w czasie wyborów prezydenckich.
Przy tym absolutny brak talentów. Jeden generał głupszy od drugiego. Nie ma choćby jednego człowieka, który byłby zdolny do jakiejkolwiek inicjatywy lub samodzielnej decyzji. Od 3 miesięcy inicjatywa znowu znajduje się całkowicie w rękach przeciwnika. Następnie posunięcia finansowe – jedno absurdalniejsze od drugiego. Bezradność i tchórzostwo to rzecz powszechna – wyjątek stanowią zwykli żołnierze. Tacy są też i politycy – równie niedorzeczni i bezradni. A lud jest bardziej nieporadny, niż gdyby przez 3000 lat zbijali bąki pod berłem austriackim.
Natomiast Południe – nie ma sensu udawać, że się nie dostrzega faktów – przystępuje do rzeczy niezwykle poważnie. Dowodem jest już choćby to, że nie otrzymujemy bawełny. Drugim dowodem są działania partyzanckie w stanach pogranicznych. Fakt, że naród rolniczy, tak odcięty od świata, może wytrzymać taką wojnę i mimo ciężkich klęsk i strat w zasobach, ludziach i terytorium teraz znowu odnosić zwycięstwa i grozić ofensywą, aż w głąb obszarów Północy – ten fakt, moim zdaniem, rozstrzyga. A przy tym biją się oni wspaniale i to, co pozostało jeszcze z sympatii dla Unii poza okręgiem górskim, zostanie teraz z pewnością stracone przy powtórnym zajęciu Kentucky i Tennessee.
Jeśli zdobędą Missouri, zdobędą także terytoria (1), a wtedy Północ może pakować manatki.
Słowem jeśli Północ natychmiast nie wystąpi w sposób rewolucyjny, to dostanie niesłychane baty, i to zasłużenie – i na to się chyba zanosi.
Jak się czuje mała Jenny?
Pozdrów żonę i dzieci.

Całym sercem Twój

F.E.

-------------------------------------------------------------------
(1) – Terytoriami nazywano jednostki administracyjne Stanów Zjednoczonych położone na zachód od rzeki Ohio, w których ludność nie osiągnęła jeszcze liczby 60 000 mieszkańców, co zgodnie z konstytucją było jednym z niezbędnych warunków dla utworzenia stanu.
12-02-2017 22:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Moje forum | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS